Dziewczyny z Equestrii

Staramy się nie kupować zabawek bez-okazyjnie. Mamy urodziny, święta, Mikołaja, Zębuszkę i Zająca. Mamy spotkania z dziadkami i Dzień Dziecka. Przestrzeganie tych terminów jest dobre. W ten sposób każdy prezent jest witany wielkim WOOO! No i są sytuacje, jak np. podwójna strata zębów u Łuczy, kiedy ta Zębuszka autentycznie sprawiła jej ogromną radość. Pocieszyła i złagodziła zmianę.

Ostatnio wypłynęły Equestria Girls. To kucyki, które przeniosły się do świata ludzi i zamieniły w nastolatki. Zresztą bajka i postacie przenoszą bardzo dobre wartości: ważna jest przyjaźń, zasady i szczerość. I tak zaczęłyśmy SOBIE we TRZY planować, że może Mikołaj takie przyniesie??? Ale wyobraźcie sobie, że inne znane nam dziewczynki dostały od swoich mam JUŻ teraz. I żal mi się tych moich panienek zrobiło, że one tu myślą o wielkim liście do Mikołaja, że chcą taką kucykową panienkę, a to już będzie zabawka przejrzała. Taka jaką mają wszystkie koleżanki. I kupiłam te lale od razu. Paskudne zresztą nie mniej niż monster high. I powiem, że nie dość że mam pozakupowego boomersa, to okazało się, że panny z lalek wyrastają. Łucja rozpakowała, po czym wróciła do pokonywania kolejnego poziomu Bad Piggies na tablecie. Lila chwilę głaskała, rozebrała, zapytała czy może się dziś z nią kąpać i poszła dalej leżeć na Sziwie.

Morał i refleksja na sobotę? Nie będę więcej kupować takich rzeczy. Poza sezonem prezentowym i w kategorii średnio przydatnej. Chwieją się Łuczy dwa kolejne zęby, więc okazji nie zabraknie 🙂