Klopsiki atakują kaszalota

Łucja wchodząc dziś do szkoły minęła ukochanego z zerówki 🙂 A jako, że ma po obojgu rodziców dar oblewania się rumieńcem zarówno z powodu, jak i bez, cegłę strzeliła 🙂 I uśmiech. I w ogóle jej ta szczerba nie przeszkadzała 😉

O szczerbie za to marzy Lila. Ach, gdyby w końcu do niej przyszła Zębuszka… W tzw. międzyczasie pokochała słowo kaszalot. I cały dzień z tym kaszalotem układa sobie mixy słowne. Taki np. wymyślony zestaw: Klopsiki atakują kaszalota wywołuje u niej niezmiennie salwy śmiechu 🙂

A zupełnie zdystansowany do problemów Zębuszki Mieszko pomagał mi dziś przy zrywaniu pigwy. Krzaczek mały, ale owoców w tym roku co niemiara!