– z serialu Fall (s01e02), btw. bardzo dobry kryminał z agentką Scally 😉
Zaczął się drugi miesiąc roku szkolnego, a ja cały czas kompletuję wyprawkę. Lilka dopiero wczoraj zaniosła farby plakatowe w tubkach (wcześniej ich po prostu nie było w sklepie), a Łucja wciąż nie ma butów na w-f. Znalazłam idealne tenisówki z białą podeszwą na rzepy (sznurowanie cały czas idzie nam słabo) w niemieckim sklepie bucianym D, ale odwiedziłam przez ostatnie 3 tygodnie kilka punktów w tej sieci (sprawdzając wcześniej dostępność na stronie) i rozmiaru 30 NIE MA. To dla mnie doskonała lekcja, żeby w przyszłym roku nie podchodzić z obrzydzeniem do akcji „Witaj Szkoło” w supermarketach (w połowie wakacji), a zabrać się za kompletowanie szkolno-przedszkolnych rekwizytów wcześniej!
<><>
Mieszko uderzył się głową o framugę. Nie mocno. Nie ma ani śliwki, ani zaczerwienienia. Ale błyskawicznie przytuliłam, a skoro jest widownia, beczy głośno i rozpoczliwie. Tulę i wysłuchuję:
- Ałaaaa!!!! Booli!
- Ojoj… Gdzie pocałować? Mój miś! Jakie to niesprawiedliwe!
- Ałaa!!!!
Po policzku lecą łzy i szloch nabiera intensywności:
- Och nie!!! Leci mi krew!!!! Leci mi krew!!!!
- Nie… Gdzie? To łza!
- Tuuu!!!
- To łza. Po policzku, tutaj? Leci? To łza!
- ZA???
- Tak.
- Och nie! ŁZA!!! :)))
