Nie pamiętam takiej Wielkanocy 🙂 Wczoraj jak w wiadomościach pokazali te pisanki ze śniegu i wielkie śnieżne zające to Lutka zaproponowała, żebyśmy takie w ogródku im zmajstrowali. Ale ani rękawiczek nie zabraliśmy, ani nie chciało nam się w śniegu babrać…
Skończyło się więc na małym śnieżnym króliczku i gniazdkach na fragmentach suchego tarasu w rogu i pod stołem.



Potem można było już przystąpić do robienia święconek 🙂 Jak to Lutka powiedziała: Dam Wam takiej wiejskiej, żeby w kościele zapachniało 🙂

I ruszyć do kościółka!

By potem zjeść poświęcone zanim dotarliśmy do dziadków z powrotem 🙂


Niezależnie od nie wiosennej aury życzę Wam moi Drodzy Wesołych i Pogodnych świąt! Smacznych, rodzinnych i kolorowych! Lubię Wielkanoc! :))
