Today is THE day

Poszła 🙂 Wyposażona w prezenty dla „Leśnych duszków” i muffiny z różnokolorową bitą śmietaną (pobudkę zrobiłam sobie dziś o piątej 😉  Btw. nie sądziłam, że to barwniki spożywcze tak strasznie farbują i jak dawałam kartony paniom to powiedziałam, że z zębów się zmywa, ale na języku i buzi to kolory będą do końca dnia 🙂 Lecz one się ucieszyły, że to będzie fajna zabawa.

Oczywiście nie poszła bez marudzenia. Przed budynkiem przedszkola doszła bowiem do wniosku, że tak naprawdę to ona chciała dać dzieciom cukierki. Więc jej powiedziałam, że los pokarał ją matką, która nie akceptuje landrynek na wagę na urodziny. Ale oczywiście za rok możemy się nauczyć robić lizaki i pójdzie z lizakami 🙂

Jakby nie było równo pięć lat temu w samo południe, a był to wtedy Wielki Czwartek, urodziła się Lila. Lila to jest Lila. Przypadek szczególny, chimeryczny i nieprzewidywalny. O ile o Mieszku i Łucji mogę powiedzieć, że są podobni, to Lilka jest inna. Bardzo inteligentna i ze zdiagnozowanym przez panie przedszkolanki „perfekcjonizmem”. Straszny z niej usypiacz i całuśnik. Jest wspaniała i niesamowita.

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO KRÓLEWNO! :))

Właściwa impreza i świętowanie w sobotę i wtedy zjadą się dziadki, chrzestni, ciotki i wujowie! :)) 

Ciasto było pomarańczowe, papilotki wybrałyśmy w baloniki i kwiatki a osłonki jak najbardziej ażurowe ;))