Razu pewnego przypomniały mi się gumki chińskie z dzieciństwa. Pachnące, zawinięte w celofanowy papierek z motylkiem – główną ozdobę PRL-owskich piórników. I zamarzyło mi się, żeby takie kupić dziewczynom. Spacer po sklepie sprowadził mnie na ziemię. Gumki są zalaminowane w opakowania ochronne i dominują duże ścieralne bloczki dorosłych firm artykuł biurowych. Lipa krótko mówiąc. Aaale, przecież może w Chinach można takie jeszcze kupić?!?
Zaczęłam więc kopać w moim ulubiony portalu. No i też nie znalazłam Znalazłam za to inne… Fajne. W formie słodyczy, torcików, babeczek, herbatników i lodów :)) Tylko po co mi 50 sztuk gumek?? I bingo! Od mojej głowy odbiła się piłeczka ping-pongowa i zastosowanie się znalazło. Przygotuję favour bags dla dzieci z przedszkola Lili na jej urodziny!
Co to takiego? Favour bags/favour gifts to takie symboliczne prezenty, które się wręcza uczestnikom imprezy na jej koniec. Zwyczaj bardzo popularny w krajach anglosaskich, ale jak pomyśleć to spotykany również i u nas. Od zawsze przecież goście weselni coś dostawali. A to flaszkę, a to kotylion z wstążek. U Lili w przedszkolu rodzice też już czasem coś zostawiali dla kolegów jubilata. A to baloniki, a to jakiś reklamowy gadżet wyniesiony z firmy.
Dokupiłam tylko jeszcze do tych gumek ołówki i notesiki. No i torebki do zapakowania. Btw. sprzedawca tych ostatnich o tajemniczym niku Bobo Hans zapałał do mnie taką sympatią przy naszej korespondencji, że zamiast przysłać mi 30 torebek (w grupie Lili jest 26 dzieci) przysłał mi 500 :)) Mam więc tych torebek zapas dożywotni :)))


