Smocze warszaty

Obiecywałam sobie, że nie będę tą mamuśką, która przewozi dzieci z jednych zajęć dodatkowych na inne. Ale to jest naprawdę trudne! 😉 Oferta zajęć dla dzieci jest tak różnorodna i ciekawa, że trudno wybrać jedne. Panny mają balet, a Łucja ma jeszcze plastykę. Zresztą jest na tyle dobra, że prowadząca chciałaby by uczęszczała również na rękodzieło, gdzie robią broszki z filcu, szyją lalki i robią kartki w quilingu.

Ja jako dziecko chodziłam do zuchów. Rodzice chcieli mnie zapisać na balet, ale podobno byłam tam 2 albo 3x. Pamiętam te zajęcia. Stado panieneczek (z 50 nas było?) na wielkiej sali biegające w kółko. Kazali nam machać rękami i prowadząca zachwycała się jakąś jedną dziewczynką, która ponoć miała wyjątkowy wdzięk. A wszystko w tych godzinach, kiedy mój brat oglądał Załogę G w telewizji! Nie dziwne, że nie chciałam tam chodzić. Co ciekawe Diabli ma podobne wspomnienia z judo. Tłum chłopców i prowadzący, który krzyczy: Bijcie sie! I Diabli się tłukł, ale nie wiedział czy dobrze :))

Dziś zaliczyliśmy kolejne warsztaty. Z rozpędu Mieszko też się załapał. Odrysowywanie od szablonu smoków, wycinanie ich, kolorowanie i naklejanie łusek. I też prowadząca dała nam wizytówkę i mówi: Proszę przyjechać na konkurs. Dzieci mają dużą szansę na wygraną! :))