Razu pewnego Lilka miała jakiś wysięk z ucha. Te jej uszy to pięta Achillesowa, więc wylądowaliśmy z nią na pogotowiu. Tam ją obejrzano, osłuchano i uszy uszami, ale zdiagnozowano szumy w sercu. Z tymi szumami stawiliśmy się następnie u naszej pediatry. Ta potwierdziła diagnozę, ale zaznaczyła, że chociaż badanie warto zrobić, to wg niej są to po prostu wiotkie zastawki.
No i wczoraj mieliśmy wizytę w specjalistycznej poradni. Lila miała zrobione profesjonalne badanie, na ekranie było widać jej serce, aorty i przedsionki; mierzono tempo, kurczliwość i przepływy. Wszystko w porządku – szumy rzeczywiście są, ale to szumy czynnościowe. Zapytałam też o pozostałą dwójkę, bo w poczekalni było dużo niemowlaków, więc nie wiem to badanie należy robić standardowo. I dok mi odpowiedziała, że szumy w sercu mamy wszyscy, ale dzięki temu że mamy taką aparaturę warto po prostu każde dziecko sprawdzić.
<><>
Na jednym blogu przeczytałam fajny tekst o byciu kobietą, z perspektywy jakiej często nie dostrzegamy. Że dobrze nią być, bo potrafimy się cieszyć tym co nam przynosi życie… Mężczyźni ciągle snują wielkie plany i stale są niespełnieni, a kobiety łapią chwile. Nie uciekamy od rzeczywistości, nie gdybiemy jak to wspaniale było kiedyś, ani nie marzymy jak będzie w przyszłości (ja Wam jeszcze pokażę!). Dla mężczyzn „codzienność jest dla nich synonimem przyziemnej frustrującej harówy, która podcina im skrzydła”. Dla nas przewidywalna codzienność to pełnia szczęści :))
