Herbatologia

  • O widzę, że kolejne paczuszki dla mnie!
  • I znowu Czajna.
  • No Czajna, Czajna…
  • A co oni piszą tylko Justyna na kopercie?
  • Może wiedzą, że to wystarczy? Skoro już jest adres? Ale to pewnie coś w ustawieniach muszę zmienić… 
  • Ja to wiem gdzie dostarczać 🙂 Dużo jeszcze tego będzie? Awizo będę zostawiał!
  • Nie…. Już nie! Może ze 4 paczuszki. Potem już CHYBA nic nie zamawiałam. A te co przyjdą też takie nieduże będą!
  • To takie nieduże mogę nosić 🙂

Listonosz tak tylko żartował 🙂 Nosić będzie, inna sprawa, że wysyłane z Chin paczuszki to TU w okolicy są chyba tylko dla mnie. Diabli mawia, że w każdym kontenerze idącym do Polski jest przesyłka do nas, ale on też oczywiście przesadza, choć zamawiam różne rzeczy. I lubię stamtąd zamawiać. Przesyłki idą od dwóch tygodni (pompony papierowe) do pięciu (papierowe latarnie), czyli wcale nie tak długo. Sprzedawcy zawsze coś dorzucają ekstra, a wartość na przesyłce jest zaniżana, tak by kupujący nie był obciążony cłem. Dostałam już bęcki na sierpniówkach, że kupowanie w Chinach jest złe, bo tam zmuszane są do pracy dzieci. Aaale, są przecież rzeczy które muszą być chińskie. Np. zielona herbata. Czarna wiadomo najlepsza na Ceylonie, ale zielona to chińska, nie?

<><>

Dziś więc dla Was porównanie trzech herbat, czekam na czwartą – króla wśród zielonych, lecz na razie to co jest.

Czarny Oolong – Oolongi to ulubiona herbaty Chińczyków. To herbata czerwona półfermentowana (nie ma nic wspólnego z popularnymi afrykańskimi rooboistami).  Herbaty te są znane ze swego drzewnego aromatu i łagodnego, owocowego smaku. Mają też wyjątkowy zapach. Mówi się, że w imbryku przyjmują postać smoka, stąd nazywa się je „smoczymi herbatami”. Pierwszy łyk był specyficzny. Dymny i taki… inny. Jak to napisała jedna osoba w komentarzach:Chai na lubitelya – ochen paxnet zemlei i nikakoi sladosti vo vkuse.Chashku vypila smorshivshis i vybrosila pachku, uzhasno. No sudia po kolichestvu xoroshix otzyvov ya prosto chego-to ne ponimayu v chae. Dostavili ochen bystro.” :))) Ta odmiana Oolonga, którą wzięłam JA to – Da Hong Paolegendarny napój, nazywany w dynastii Qing „Królem Herbaty”. Ten mocno fermentowany oolong pochodzi ze słynnych gór Wu Yi (tu macie filmik z miejsca gdzie jest zbierana). 

Zielona jaśminowa – to jest coś  co pewnie znacie, choć może nie koniecznie TĘ wersję, czyli wysokiej klasy zieloną zbieraną wiosną zmieszana z całymi kwiatkami jaśminu. Zapach powalający, smak delikatny.

Biała Silver Needle – Bai Hao Yin Zhen, nazywana też Srebrną Igłą. Dawniej herbaty białe przeznaczone były wyłącznie dla cesarza i jego dworu, a i dziś to Mercedes wśród herbat. Yin Zhen pochodzi z Fujian, prowincji chińskiej słynącej z produkcji najlepszych oolongów i herbat białych. Jej skład stanowią tylko młode, nierozwinięte pączki (white tips) o srebrnawym odcieniu, które po ręcznym zerwaniu są natychmiast poddawane więdnięciu i suszeniu naturalnymi metodami. Dzięki obecności jedynie pączków herbata ta posiada najwięcej cennych właściwości, które odnoszą się do herbat białych. I foto (na górze PRZED zaparzeniem, na dole PO). Biała, zielona i czarna 🙂