Pierszy!

Pamiętam jak się pojawił. Mały kiełek w dolnej szczęce 🙂 Jak go odkryłam, to sądziłam, że to koci żwirek, który pasjami rąbała 🙂 Bo późno były te pierwsze zęby Łuczy. I czekałam na nie równie mocno, jak ona teraz na utratę pierwszego.

Kołysał się od tygodnia. Dziś ze szkoły wrócił uwieszony na fragmencie dziąsła 😉 I wtedy Diabli ją namówił, by drzwiami wyrwać. Wiecie, tak jak było w Dzieciach z Bullerbyn. Nitkę na zęba i szybko otworzyć drzwi… Poszło tak łatwo, że zorientowaliśmy się po chwili i nie wiadomo gdzie jest ząb. Chodzimy na czworaka i szukamy, choć może to już wróżka Zębuszka porwała zęba? Dobrze, że akurat grudzień to może uda się jej w nocy podprowadzić z szafowych zakamarków jakiś prezent Mikołajowi. 🙂

La belle epoque

Pamiętacie jak Leon Zawodowiec kupił Nathali Portman sukienkę? Taką kwiecistą z mnóstwem falban? Ona rozwija ją z eleganckiego pudełka i patrzy na niego ze zdumieniem… Ach, taki krótki jest ten czas małych księżniczek! Tego ubierania w cukierkowe kreacje, kokardki i krótkie futerka. Nie wiadomo kiedy dorastają i mają własne pomysły na stroje. Chłopcy zresztą też porzucają te wełniane kamizeleczki i pasiaste spodnie rzecz bluz. Ale to chyba boli mniej 😉

Wszystkie matki przez to przechodzą 🙂 Wiem, że łatwo przesadzić i łatwo zapędzić się w strojeniu dzieci bardziej niż w dbaniu o siebie. Ale to jest takie wciągające!!! Skąd te samobiczujące refleksje? Ano, kupiłam pannom stroje na Święta. Nie do końca potrzebne, bo coś tam już miały… Uwielbiam Boże Narodzenie za ten blichtr i błysk. Wszystko świeci, połyskuje i przyciąga. Drzewka, bomki i ubranka. Więc zestaw na dzień pierwszy jest. Na drugi właściwie też :)) I postaram się na tym zakończyć! 🙂

  • Lilu, szałową masz tę kamizelkę!
  • Wiem. Jak z niej wyrosnę, to mogę Ci ją dać 🙂

Przy kominku

  • Mamo, bo Ty będziesz babcią moich dzieci- zagaiła Lila.
  • Babcią?? A ile będziesz miała tych dzieci?
  • Troje. Bartka, Julka i Mię.
  • Czyli dwóch chłopaków i dziewczynkę.
  • Nie. Dwie dziewczynki: Julka i Mię. I Bartusia.
  • Aha.
  • Ja też będę miała trójkę dzieci!
  • A jakie Łuczku?
  • Trzech chłopców: Bartka, Julka i Jędrka.
  • Czyli będę miała wnuczkę Mię, dwóch wnuków Bartków, Jędrka, Julka i Julka-dziewczynę?
  • Tak!!! 🙂

<><>

I sobotni demot ;))

Adwentowo

Kalendarz adwentowy z klockami okazał się pomysłem świetnym. I jeśli ktoś ma dziecko, które podobnie jak Łucja zjada wszystkie czekoladki naraz, a podoba mu się idea odliczania do świąt to polecam. My za rok kupimy na pewno kolejny. Tylko jedna mała wskazówka: po wewnętrznej stronie poszczególnych drzwiczek jest rysunek co to ma z tej paczuszki klocków być. Niby oczywiste, ale my odkryliśmy to dopiero 7-mego 😉 Właściwie nie my, a Łucja. Ja codziennie rano odpalałam kompa by znaleźć zdjęcia wszystkich adwentowych figurek i zidentyfikować co możemy (a właściwie co ona może, bo ja jej nie pomagam) z tej konkretnej partii zbudować 🙂 A ona dziś odchyliła drzwiczki bardziej i okazało się, że rozwiązanie jest bliżej 🙂 Btw. to białe to śnieg. I ciągle pada!

Tak bardzo bym chciała by długo wierzyły!

Bo ten gość z białą brodą jest super! Wyobraźcie sobie, że przyniósł dokładnie to co miał przynieść! I Monster High dla Łucji (i to dokładnie tą, która miała być), i skrzydlatego kucyka w sukni ślubnej dla Lili (a przecież przed snem marzyła o latających kucykach!) i samochodziki dla Mieszka a razem z nimi nawet książeczki o misiu co nazywa się BRUMM!!! (wynalazła je Malami🙂

Dla nas miał żelazko (takie jakie miało być: ze stalową stopą, o prawie 3 metrowym kablu i o ogromnej mocy) i trampki (być może nawet w końcu zdecydujemy się wyrzucić myszo-kilery??). By być precyzyjnym nasze prezenty jeszcze fizycznie są nie obecne… Przywiezie je pomocnik Mikołaja w brązowym mundurku UPS:)

Ale to czekanie dziewczyn było niesamowite. Bo było idealnie…Koło 18-stej zaczęły prószyć pojedyncze płatki śniegu… Cudnie! Będą miały sanie z reniferami po czym jechać! Lila zasnęła w nausznikach, by dzwoneczki ją nie uśpiły i mogła zobaczyć Mikołaja, a obie parę razy się budziły w nocy. Ja też pamiętam to czekanie z dzieciństwa… Pamiętam jak budziłam się rano z taką niepewnością: Był, czy zapomniał??? I to, że wiedziałam, że skoro był, będzie też pewnie jeszcze raz w tym roku! Ależ mi się od rana świątecznie zrobiło!:))

cambios

Wczoraj o 3 w nocy obudziłam Diabla:

  • Idź do kuchni wyłącz zmywarkę, bo młóci piątą godzinę.

Poszedł, rano podjęliśmy próbę restartowania i stało się jasne, że to jej koniec… Zanosiło się na to, ale nie sądziliśmy, że to jeszcze w tym roku. Diabli mówi:

  • Może ją kopnij?
  • Ałaaaa!!!
  • Nie tą nogą 😉
  • Żadną tego złomu nie będę kopać.
  • Trudno. Na razie przechodzimy na Ludwika.

I przeszliśmy. Z braku suszarki, zmywarka została zaadoptowana jako urządzenie do suszenia czystych naczyń. I nawet cykl mam podobny. Dwa razy dziennie myję, wstawiam do „suszarki”, a po pół dnia, jak obeschną „nastawiam” nowe. 

Czy to już koniec? Ależ nie! Padła też pralka! Wow! Ta nowa?!? Kupowana w kwietniu? Ano tak… Plus, że na gwarancji, minus, że serwis ma dwa tygodnie na zareagowanie na zgłoszenie. Więc już zadzwoniłam i powiedziałam, że MAM TRÓJKĘ dzieci i zginę bez pralki:))

<><>

Z milszych wiadomości mąż obciął mi włosy. Pozazdrościł, że niektórzy sobie sami radzą;) więc chwycił za golarkę i obciął. Siedziałam i patrzyłam:

  • Łuki, ja byłam u fryzjera dwa miesiące temu, a na podłogę spadają kosmyki 8-centymetrowe??
  • Chcesz artystycznie?
  • No chcę…
  • Ufasz mężowi??
  • No, ufam…
  • Pamiętaj, że NIE możesz nikomu powiedzieć, że to ja. Masz mówić, że byłaś u drogiego dizajnerskiego fryzjera.
  • Dobra.

I chyba dobrze zrobiłam, że zaufałam:) Co prawda zabronił czesać się z grzywką („już wiem, po kim Twoje córki to mają„)i kazał zrobić się na platynowy blond, ale ponieważ bardzo lubię mój obecny kolor, nie będę go jednak zmieniać. Jeśli chodzi o new look, to coś pomiędzy Jagą Kupało, a czeskim bramkarzem :)) Jakoś przy okazji pokażę;))

Szafo, otwórz się!

Małe dziewczynki lubią chować się w szafach. Nie wiem za jaką gałąź rozwoju to winić i na co to wpływa, ale to robią. Pamiętam  siebie i pamiętam, że mój brat na tym samym poziomie rozwoju był już pochłonięty zupełnie czymś innym (on akurat barterowymi układami komiksowymi). Wczoraj weszłam z Mieszkiem do naszej sypialni i widzę, że drzwi od szafy są otwarte. Zajrzałam i zamknęłam. Kładę się z nim, on zasypia i wtedy słyszę szuranie. To co było dalej było intuicyjne. Wstałam i podeszłam mówiąc: Nie pchaj, bo wyłamiesz drzwi. Ja muszę z zewnątrz otworzyć. W środku, w narożnej części, pod wiszącymi koszulami Diabla, była Łucja. Bez słowa, wybiegła z sypialni. 

Położyłam się potem do niej i opowiedziałam jej jaką miałam przygodę jak byłam w pierwszej, a może na początku drugiej klasy. Że wróciłam do domu, kręciłam się i usłyszałam, że zatrzymała się winda. Wiedziałam, że to mama. Weszłam do szafy, na jakieś torby, szaliki i siaty. Mama weszła i zawołała mnie, ale się nie odezwałam. A potem siedziałam i nie wiedziałam jak wyjść i po co tam wlazłam… W końcu wyszłam, przestraszyłam Lutkę i powiedziałam: Cześć Mamuś. A potem było mi strasznie głupio :))) 

I to szafowłażenie strasznie komplikuje sekrety Mikołaja 🙂 Właściwie najbezpieczniejsze są rzeczy w nierozpakowanych pudłach. Takie prosto od listonosza. One stoją, nie korcą i oprócz tego, że zajmują dużo miejsca, nie trzeba się o nie niepokoić ;))

efektywne zasypianie

Lila nie zasypia. Noc w noc, wieczór w wieczór jest problem. W ubiegłym roku, gdy miała leżakowanie w przedszkolu, było lepiej. W tym, kiedy nie śpi w dzień, jest tak zmęczona wieczorem, że wieczorem nie może zasnąć. Ma gonitwę myśli i skojarzeń i jest nie opanowania. Jeśli się od niej wyjdzie, to zaczyna się snuć po pokoju. Obskubuje różowe boa Łucji, maże kredkami po ścianie, albo wymyka się do łazienki smarować MOIM kremem. I trudno się na nią za to denerwować, bo ona to robi w takim półsennym letargu. I nic nie działa. Jest wyciszanie od 18-tej, półmrok i spokój. Wodę do wanny napuszczam o 18:30, po kąpieli są około 19:30-19:40, bajka, a o 20:00-20:20 max powinny już spać. Mieszko śpi, Łucja zasypia w 5 minut, a ta do 22-giej gada i chodzi. I myśli. A rano jest nie do obudzenia. Zła i marudząca cały dzień…

Spróbowałam wczoraj wizualizacji z szufladkami. Dodatkowo zlikwidowaliśmy na nowo telewizję. Łucja ogląda dużo, bajki są również niestety na świetlicy, Mieszko chyba w ogóle nie powinien oglądać, a Lila strasznie potem te teletoonsowe kreskówki przeżywa. Smoki, czarownice, przemiany, i „mankulusy galopujące na smokach” były w stałym repertuarze wieczornego słowotoku. Leżę z nią i zamykamy cały dzień:

Zamykamy Lilusiu szufladki? Pierwsza szufladka jak jedliśmy śniadanie rano… Ciach! Zamknięta! Kolejna: pamiętasz jak tata grabił liście, a Wy mu pomagaliście i zmarzły Ci łapki! Ciach! Szufladka zamknięta. Potem malowałyście z Łucją i Mieszko pomazał łóżko… Ciach! Szufladka zamknięta! Kolejna szufladka to romantyczna kąpiel… Ciach! Szufladka zamknięta. I to jak moczyłaś palce w świeczce z woskiem! Ciach! Szuflada zamknięta! … A teraz jak już wszystkie szufladki są zamknięte powoli otwierają się nocne szufladki. Wysuwa się jedna, a z niej wydostaje się niebieska mgła i wszystkim chce się kręcić loki… Potem druga z zapachami. Ale nie jedzenia tylko kwiatów. Potem jeszcze kolejna z motylami…

Jakby nie było metoda działa. Od dwóch dni Lilka zasypia zaraz po 21-ej. To jest bardzo duży sukces! 

<>><<>

Dialog sprzed kilku dni. Panny przed telewizorem. Łucja  bawi się pilotem i raz po raz uruchamia nagrywanie… Nagle coś włączyła i nie umie tego zdjąć. Diabli się włącza:

  • Łucja, weź to zdejmij.
  • Lila: Łucja nie ma pojęcie jak to zrobić.
  • Łucja: LILAAAAA!!! Ja mam pojęcie! TO TY nie masz POJĘCIA!!! 🙂

Didi, didi

Od jakiegoś czasu Mieszko do formy l.m. Dady (czyli jego wersja na słowo siostry), dorzucił formę l.poj. Dada używaną obocznie z Didi. Didi zresztą jest wariantem częstszym. Teraz np. słyszę go jak schodzi po schodach i buczy: Didi, brumm, Didi, brumm, czyli najprawdopodobniej któraś zabrała mu autko 🙂 Didi to po arabsku siostra. Arabska siostra ma szersze znaczenie, ale nie zmienia to faktu że swego czasu to słowo bardzo mi się podobało. Baa, jak się pojawiły tablice zamawiane, to planowałam, że moje auto będzie mieć rejestrację Didi :))

Btw. Słowo rozsławił na poza-arabski świat Khaled. Ten sam koleś co zaśpiewał Aishę 🙂

I tak archiwizacyjnie, żebyście nie myśleli, że blefuję ;), efekt moich pączowych sukcesów. Robiłam wczoraj, bo przedwczorajsze drożdżowe ciasto zeszło się nam na pizzę… I stwierdzam, że pączki to jedno z najprostszych ciast. Chwilę się z nimi babrałam, ale wyszły naprawdę pyszne! 🙂 Konfitur starczyło na 3 pączki, a resztę zrobiłam z budyniem waniliowym. Smażyłam na smalcu, ale kolejnym razem powinnam dodać jednak spirytus, żeby tak nie wchłaniały tłuszczu. 

I-szy „dokument”

Aparat na urodziny Łuczy był strzałem w dziesiątkę. Jest już zdezelowany, lecz winowajcy to Mieszko i Lila. Mieszko palcami rozsuwa zabezpieczenie obiektywu, a Lili ciągle wypada. Ale sama właścicielka ma dużo sukcesów fotograficznych. Przede wszystkim nie ma obaw przed zabieraniem gdzieś aparatu. Wzięła na wczorajszą imprezę i chociaż zdjęć za bardzo nie zrobiła, nakręciła kilka filmów. Widać na nich jak Lila („Najwspanialszy był tam stolik z pysznym jedzeniem„) rąbie flipsy i paluszki, jak Łucza z koleżanką mówią do obiektywu i jak stado chłopców skacze na materace.

Diabli powiedział (i zgadzam się z nim), że chciałby by Łucja rozwijała się plastycznie i jej fotograficzne projekty warte są nawet kupowania kolejnych aparatów raz na jakiś czas. Chce fotografować, chce nagrywać i choć niektóre pomysły są kosmiczne, to trzeba przyznać, że wizję ma… Wczoraj wieczorem, po kąpieli, zamknęła się w łazience. Zajrzałam, a ona mówi do mnie: Mamo, wyjdź, bo ja nagrywam film dokumentalny o CIELE. Zamknęłam, zeszłam na dół i powtórzyłam to Diablowi. Czas jakiś później, ponieważ słychać było tupanie, zagoniłam go na górę by położył córki do łóżek. Wszedł, ustawił i potem referuje:

  • Łucja powiedziała mi, że nakręciła film o CAŁYM ludzkim ciele.
  • Ty ją o to zapytałeś?
  • Tak. I chce żebyśmy obejrzeli 🙂

Niestety aparat był rozładowany i DOKUMENT obejrzeliśmy dopiero dziś ;)) I o ile 1-szy filmik pokazuje oko, pachę czy pępek, drugi jest skoncentrowany tylko na jednej części ciała :)) Film jest mocny, ale ubawił nas do łez :))) Zrzucam go na domowe zasoby dyskowe i kiedyś obejrzy jaka była z niej ARTYSTKA ;)))