– ja do Diabla, jak przyciął gałęzie i przekazał je mi z dyspozycją
Mamy choinkę. Śliczną i równą jodłę kaukaską o miękkich i przyjaznych dla dzieci igłach. Panny akurat wróciły z baletu i zabrały się za ubieranie 🙂 Zanim zdążyliśmy się obejrzeć choinka była gotowa. Bombki wiszą skoncentrowane w grupach, ale trwało to błyskawicznie. Szczególnie przejęta i pochłonięta zdobieniem była Lila. Łucja zrobiła sobie kilka przerw, ale Lilka nie zatrzymywała się nawet na chwilę. I dziś rano też pierwsze co powiedziała, to pytanie czy może pójść zobaczyć choinkę!
Wyciąganie łańcuchów z pudełek (zadek nie planowany w kadrze tatina 😉 :


Parcie na szkło panny Ł (a później panny L.)


Pierwsza zbita bombka (btw. mamy ich dużo – za rok, bo co roku postanowiłam, że coś dojdzie; muszę kupić jedną jakąś super dużą):

Wieszanie z boku. A zerkają na telewizor.




Tę przełożę tu, a tę tam… Czyli mistrz kulek 😉

I jako bonus szczegóły jak każda układała. Wpierw rzut na całość:

Koncepcja I (Łucja) – „One są siostry więc muszą być obok siebie„. Czyli pasujące bombki wiszą jedna przy drugiej.

Koncepcja II (Lila) – każda nawet najmniejsza gałązka musi mieć bombkę 😉

<><>
Byłam u lekarza po jakiś tam papierek. Pokonałam panią w rejestracji, odsiedziałam swoje przed gabinetem, zaczekałam aż dok mnie wezwie i weszłam. Jak już załatwiłam to po co przyszłam zapytałam:
- Panie doktorze, ja mam jeszcze jedną sprawę.
- Słucham.
- Tydzień temu dał mi pan skierowanie na rehabilitację. Ja go nie chcę.
- Już nie boli?
- Może nie tak, ale jak sobie myślę, że ja mam teraz załatwiać tę rehabilitację, gdzieś jeździć, a potem znowu do Pana przyłazić, to myślę, że dam sobie radę bez.
- Sama się Pani zrehabilituje?
- Tak. Mogę tu panu jaskółkę zrobić.
- Nie trzeba. Nie ma sprawy. Ksero historii choroby do ubezpieczenia Pani chce?
- Tak.
Nie chce mi się już po tych szpitalach obijać. Codziennie rano jest coraz lepiej. Im dalej od zdjęcia gipsu tym jestem sprawniejsza. System mnie zniechęca do korzystania z niego. Sama sobie dam radę. Szybciej, lepiej i przyjemniej. :))
Btw. te stroiki jednak zrobiłam 🙂