W myśl zasady, że co miesiąc należy coś do domu kupować, nasze gniazdko cyklicznie wzbogacało się w tym roku o kolejny gadżet. Raczej już nic w tym roku nie dokupimy, więc podobnie jak rok temu małe zestawienie co doszło.
Były rzeczy małe, jak łyżeczka do cukru, kolejna taca czy Bolesławcowa maselniczka, ale były też wielkie klamoty jak szafa do sypialni, którą budowaliśmy od lat czterech. Początek roku był spokojny. Mikser do surówek, biała lampa do pokoju dziewczyn i wielka różowa donica, w której wiosną zakwitną tulipany. Potem zaczęliśmy się rozkręcać, a II połowa roku roku to była w ogóle eksplozja domowych zmian. Wiosną jeszcze doszły dwa urządzenia: pralka i kuchenka (a w grudniu żelazko). Mam nową toaletkę, o której więcej będzie w styczniu. Uszyłam dwa obrusy, które naprawdę lubię i mam wymarzoną zastawę w kwiatki. Do pokoju Mieszka wjechały meble, tapety i rolety. Koniec roku przyniósł jeszcze małą „kawiarkę” od jednego z Mikołajów i kuchenny pojemnik na przyprawy od innego :))

W 2013 chciałabym wymienić zasłony na górze (pokój dziewczyn to będzie kosmetyka, ale nasza sypialnia to przez wykusz będzie większa robota), kupić zmywarkę i lodówkę, potrzebne jest mi lustro na toaletkę i krzesło do niej. Czeka na nas skończenie pokoju dziewczyn i rewolucja w kąciku telewizyjnym. Marzy mi się nowa narzuta na łóżko do naszej sypialni i potrzebny będzie nowy grill. Ale ile z tego się uda podsumujemy za rok! 🙂
