Nie lubię końca roku 🙂 Chyba nikt nie lubi. Nie wiem co zmienia przekręcenie kalendarza, ale 1 stycznia wydaje mi się jaśniejszy i lepszy. Na razie do sklepów nie ma co wchodzić, bo półki puste, jak Polska długa i szeroka dojada się poświąteczny bigos, do szkół się nie chodzi, a i z pracy wszyscy się urywają. Naprawdę sądzę, że Sylwestry wyjazdowe to dobre rozwiązanie!! Bo naszą atrakcją na dziś był spacer w nieśnieżnej scenerii, gdzie miło się rozdeptywało szkiełka lodu w kałużach…
Ach, no i wzięło nas na porządki. Ja rozkopałam szafki w pokoju dziewczyn i po raz kolejny wprowadziłam system układania. Diabli jest zwolennikiem chowania zabawek i chociaż broniłam się przed tym, to zdecydowanie dużo lepiej wygląda pokój, jak użyjemy szafek i pudeł, a nie rozłożymy galerię zabawek… Dużo ich przybyło, więc wytypowałam też sporą kupkę do wywalenia/przekazania. Kilka lalek i sterta zabawek edukacyjnych dla roczniaków. Mamy ochotę by na nadchodzące urodziny Mieszka poprosić gości by przybyli BEZ zabawek. On jeszcze nie przerobił tego co dostał na święta, zresztą nawet nie mam pomysłu co mógłby chcieć. Myślałam o paropiętrowym garażu, ale chyba po prostu na wiosnę ogłosimy zrzutę na samochód 🙂 Tylko muszę wybrać, który dla dwulatka byłby najatrakcyjniejszy :)))
Baghera Brown?

Czy Abarth?

Może Mini Cooper?

A może po prostu klasyczne stalowe Porsche! ;))

