Była w rosyjskiej prasie z 10 lat temu reklama Rolexa. Albo Pateka. Stwórz swoją własną tradycję. Kup zegarek, który przekażesz synowi. Bardzo trafiona. W społeczeństwie, gdzie zaczęły pojawiać się pieniądze i możliwości, lecz nie ma korzeni, slogan padł na podatny grunt. Ale jakby się nad tym zastanowić każdy z nas tworzy własną tradycję. Patrzymy na co robią przodkowie i planujemy w jakiej formie przekażemy to dalej.
- Choinka. Jest i będzie. Zmodyfikowałabym sposób jej kupowania. Znajoma opowiadała, że jeździ do nadleśnictwa, płaci i potem całą rodziną idą wyciąć drzewko. Też tak chcę.
- Zupa na Wigilię. U mnie jada się barszcz z uszkami, u Diabla grzybową, więc naszym daniem była by pewnie zupa rybna. Bo tak nie dojdziemy, która lepsza 🙂 A rybna nam wychodzi doskonale.
- Życie rodzinne. Przed stołem, przed telewizorem lub na spacerze. Nie rozumiem osób, które po Wigilii gnają do kina, albo na spotkanie ze znajomymi. To czas dla rodziny. Zebranej w jak najliczniejszej ilości.
- Pisanie kartek. No dobra, na razie nie piszę. Ale patrzę jaką górę produkuje co roku Krzycho i trochę mu zazdroszczę. Zaczekam tylko, aż dziewczyny się crafotowo rozwiną i w połowie grudnia będziemy robić kartki i je wysyłać.
- Prezenty. Były i będą. Uwielbiam je kupować, równie mocno jak obwieszać dom świątecznymi gadżetami. Pakować w różnokolorowe papiery i podpisywać. I zerkać przy Wigillii pod choinkę jak tam kolorowo.
- Menu dań głównych jeszcze nie przemyślałam, ale chciałabym byśmy wymyślili jakiś nasz świąteczny deser. Dziś z Diablim zrobiliśmy dziadkom parfait. Ten przepis, ale z baylesem. Bardzo dobre, ale spróbujemy też pokombinować ten przepis z żółtkami i z innym likierem. Adwokatem albo limoncello?
- Kolędy. No nie lecą. Ale chciałabym, żeby gdzieś tam cichutko brzęczały. Podoba mi się też idea wspólnego kolędowania, ale to boję się nie przejdzie.
- Karp. Nie wiem. Ja jestem za. I nawet za tym wannowym, ale Diabli będzie oprawiającym, więc niech to on podejmie decyzję! 🙂

