Nie bezradny = Radny?

Jakoś tak krąży mi po głowie, że na wczorajszych warsztatach miałyśmy się przedstawić (w ogóle to wiele mi krąży po głowie łącznie z ażurowymi papilotkami na mufinki;). Okazało się, że w składzie były tylko dwie osoby związane z branżą cukierniczą, a tak to same pasjonatki. Babka, która chciała się nauczyć zakręcać krem w takie zawijaski, kilka niedzielnych kucharek i jedna właścicielka muffinkowego bloga. Jak autoprezentacja doszła do mnie wygłosiłam opowieść o tym, że mam trójkę dzieci i umiejętność zdobienia babeczek będzie miłą umiejętnością urozmaicającą dziecięce przyjęcia. I od razu ugryzłam się w język, że mogłam chociaż przez chwilę udawać, że nie jestem mamuśką… Ale gdy po godzinie zaczął do mnie wydzwaniać Diabli z jakimiś tam pytaniami to wyszło mi to wcześniejsze wyznanie na dobre 🙂 Inne babki ze zrozumieniem spoglądały na to moje ukradkowe gadanie przez komórkę. No tak. Facet w życiu sobie z dziećmi nie poradzi. Ale on sobie radził, tylko niepokoił się czemu mnie tyle nie ma :))