Pierszy!

Pamiętam jak się pojawił. Mały kiełek w dolnej szczęce 🙂 Jak go odkryłam, to sądziłam, że to koci żwirek, który pasjami rąbała 🙂 Bo późno były te pierwsze zęby Łuczy. I czekałam na nie równie mocno, jak ona teraz na utratę pierwszego.

Kołysał się od tygodnia. Dziś ze szkoły wrócił uwieszony na fragmencie dziąsła 😉 I wtedy Diabli ją namówił, by drzwiami wyrwać. Wiecie, tak jak było w Dzieciach z Bullerbyn. Nitkę na zęba i szybko otworzyć drzwi… Poszło tak łatwo, że zorientowaliśmy się po chwili i nie wiadomo gdzie jest ząb. Chodzimy na czworaka i szukamy, choć może to już wróżka Zębuszka porwała zęba? Dobrze, że akurat grudzień to może uda się jej w nocy podprowadzić z szafowych zakamarków jakiś prezent Mikołajowi. 🙂