Pamiętacie jak Leon Zawodowiec kupił Nathali Portman sukienkę? Taką kwiecistą z mnóstwem falban? Ona rozwija ją z eleganckiego pudełka i patrzy na niego ze zdumieniem… Ach, taki krótki jest ten czas małych księżniczek! Tego ubierania w cukierkowe kreacje, kokardki i krótkie futerka. Nie wiadomo kiedy dorastają i mają własne pomysły na stroje. Chłopcy zresztą też porzucają te wełniane kamizeleczki i pasiaste spodnie rzecz bluz. Ale to chyba boli mniej 😉
Wszystkie matki przez to przechodzą 🙂 Wiem, że łatwo przesadzić i łatwo zapędzić się w strojeniu dzieci bardziej niż w dbaniu o siebie. Ale to jest takie wciągające!!! Skąd te samobiczujące refleksje? Ano, kupiłam pannom stroje na Święta. Nie do końca potrzebne, bo coś tam już miały… Uwielbiam Boże Narodzenie za ten blichtr i błysk. Wszystko świeci, połyskuje i przyciąga. Drzewka, bomki i ubranka. Więc zestaw na dzień pierwszy jest. Na drugi właściwie też :)) I postaram się na tym zakończyć! 🙂
- Lilu, szałową masz tę kamizelkę!
- Wiem. Jak z niej wyrosnę, to mogę Ci ją dać 🙂

