Kalendarz adwentowy z klockami okazał się pomysłem świetnym. I jeśli ktoś ma dziecko, które podobnie jak Łucja zjada wszystkie czekoladki naraz, a podoba mu się idea odliczania do świąt to polecam. My za rok kupimy na pewno kolejny. Tylko jedna mała wskazówka: po wewnętrznej stronie poszczególnych drzwiczek jest rysunek co to ma z tej paczuszki klocków być. Niby oczywiste, ale my odkryliśmy to dopiero 7-mego 😉 Właściwie nie my, a Łucja. Ja codziennie rano odpalałam kompa by znaleźć zdjęcia wszystkich adwentowych figurek i zidentyfikować co możemy (a właściwie co ona może, bo ja jej nie pomagam) z tej konkretnej partii zbudować 🙂 A ona dziś odchyliła drzwiczki bardziej i okazało się, że rozwiązanie jest bliżej 🙂 Btw. to białe to śnieg. I ciągle pada!

