Szafo, otwórz się!

Małe dziewczynki lubią chować się w szafach. Nie wiem za jaką gałąź rozwoju to winić i na co to wpływa, ale to robią. Pamiętam  siebie i pamiętam, że mój brat na tym samym poziomie rozwoju był już pochłonięty zupełnie czymś innym (on akurat barterowymi układami komiksowymi). Wczoraj weszłam z Mieszkiem do naszej sypialni i widzę, że drzwi od szafy są otwarte. Zajrzałam i zamknęłam. Kładę się z nim, on zasypia i wtedy słyszę szuranie. To co było dalej było intuicyjne. Wstałam i podeszłam mówiąc: Nie pchaj, bo wyłamiesz drzwi. Ja muszę z zewnątrz otworzyć. W środku, w narożnej części, pod wiszącymi koszulami Diabla, była Łucja. Bez słowa, wybiegła z sypialni. 

Położyłam się potem do niej i opowiedziałam jej jaką miałam przygodę jak byłam w pierwszej, a może na początku drugiej klasy. Że wróciłam do domu, kręciłam się i usłyszałam, że zatrzymała się winda. Wiedziałam, że to mama. Weszłam do szafy, na jakieś torby, szaliki i siaty. Mama weszła i zawołała mnie, ale się nie odezwałam. A potem siedziałam i nie wiedziałam jak wyjść i po co tam wlazłam… W końcu wyszłam, przestraszyłam Lutkę i powiedziałam: Cześć Mamuś. A potem było mi strasznie głupio :))) 

I to szafowłażenie strasznie komplikuje sekrety Mikołaja 🙂 Właściwie najbezpieczniejsze są rzeczy w nierozpakowanych pudłach. Takie prosto od listonosza. One stoją, nie korcą i oprócz tego, że zajmują dużo miejsca, nie trzeba się o nie niepokoić ;))