Didi, didi

Od jakiegoś czasu Mieszko do formy l.m. Dady (czyli jego wersja na słowo siostry), dorzucił formę l.poj. Dada używaną obocznie z Didi. Didi zresztą jest wariantem częstszym. Teraz np. słyszę go jak schodzi po schodach i buczy: Didi, brumm, Didi, brumm, czyli najprawdopodobniej któraś zabrała mu autko 🙂 Didi to po arabsku siostra. Arabska siostra ma szersze znaczenie, ale nie zmienia to faktu że swego czasu to słowo bardzo mi się podobało. Baa, jak się pojawiły tablice zamawiane, to planowałam, że moje auto będzie mieć rejestrację Didi :))

Btw. Słowo rozsławił na poza-arabski świat Khaled. Ten sam koleś co zaśpiewał Aishę 🙂

I tak archiwizacyjnie, żebyście nie myśleli, że blefuję ;), efekt moich pączowych sukcesów. Robiłam wczoraj, bo przedwczorajsze drożdżowe ciasto zeszło się nam na pizzę… I stwierdzam, że pączki to jedno z najprostszych ciast. Chwilę się z nimi babrałam, ale wyszły naprawdę pyszne! 🙂 Konfitur starczyło na 3 pączki, a resztę zrobiłam z budyniem waniliowym. Smażyłam na smalcu, ale kolejnym razem powinnam dodać jednak spirytus, żeby tak nie wchłaniały tłuszczu.