I-szy „dokument”

Aparat na urodziny Łuczy był strzałem w dziesiątkę. Jest już zdezelowany, lecz winowajcy to Mieszko i Lila. Mieszko palcami rozsuwa zabezpieczenie obiektywu, a Lili ciągle wypada. Ale sama właścicielka ma dużo sukcesów fotograficznych. Przede wszystkim nie ma obaw przed zabieraniem gdzieś aparatu. Wzięła na wczorajszą imprezę i chociaż zdjęć za bardzo nie zrobiła, nakręciła kilka filmów. Widać na nich jak Lila („Najwspanialszy był tam stolik z pysznym jedzeniem„) rąbie flipsy i paluszki, jak Łucza z koleżanką mówią do obiektywu i jak stado chłopców skacze na materace.

Diabli powiedział (i zgadzam się z nim), że chciałby by Łucja rozwijała się plastycznie i jej fotograficzne projekty warte są nawet kupowania kolejnych aparatów raz na jakiś czas. Chce fotografować, chce nagrywać i choć niektóre pomysły są kosmiczne, to trzeba przyznać, że wizję ma… Wczoraj wieczorem, po kąpieli, zamknęła się w łazience. Zajrzałam, a ona mówi do mnie: Mamo, wyjdź, bo ja nagrywam film dokumentalny o CIELE. Zamknęłam, zeszłam na dół i powtórzyłam to Diablowi. Czas jakiś później, ponieważ słychać było tupanie, zagoniłam go na górę by położył córki do łóżek. Wszedł, ustawił i potem referuje:

  • Łucja powiedziała mi, że nakręciła film o CAŁYM ludzkim ciele.
  • Ty ją o to zapytałeś?
  • Tak. I chce żebyśmy obejrzeli 🙂

Niestety aparat był rozładowany i DOKUMENT obejrzeliśmy dopiero dziś ;)) I o ile 1-szy filmik pokazuje oko, pachę czy pępek, drugi jest skoncentrowany tylko na jednej części ciała :)) Film jest mocny, ale ubawił nas do łez :))) Zrzucam go na domowe zasoby dyskowe i kiedyś obejrzy jaka była z niej ARTYSTKA ;)))