Czerwony? Wykluczone! Ja tu będę urządzać przyjęcia a nie zapraszać marynarzy!

– Bree do majstra wybierającego kolor ścian do jej salonu. „Gotowe na Wszystko”- sezon VII

Męczy mnie ten upał. Dzieciaki nic nie chcą jeść, a ja dziś odwalam prasowanie przed kolejnym wyjazdem (młódź już sama się zapakowała do bagażnika 😉 Bo jutro kolejny wakacyjny turnus. Tym razem nad Krutynię! Rok temu jak byliśmy z dziadkami na Suwalszczyźnie poznaliśmy grupę ludzi co jeżdżą z dziećmi po Polsce. Jak gadaliśmy w kuchni i ja się zachwyciłam naszym pensjonatem, to jeden gość powiedział: Nie jest źle, ale rok temu byliśmy w takim super miejscu… No więc zarezerwowałam tam nocleg jeszcze w maju i jedziemy. Diabli nie da rady się wyrwać, Lutka to pracoholik, który też ma wieczny problem z urlopem, więc jadę z dzieciakami i Krzychem. Dziadek jak usłyszał, że jest wyjazd powiedział: Krutynią jeszcze nie płynąłem i z wnukami chętnie się przejadę! Netu niet, powrót za tydzień!

I filmik z biegu Wałeckiego 14 minuta, jak ktoś chce zobaczyć Lilę mówiącą: TAK! 🙂

Błądzenie

Podobno każdy z nas ma do 20-stron, które regularnie odwiedza. Czasem klikając w jakieś banery czy linki znosi nas dalej. Mnie zniosło ostatnio na filmiki o malowaniu paznokci. Takie proste triki i takie super efekty! Na początek tygodnia zrobiłam więc sobie gradient nails (używając gąbeczki do fluidu jakie kiedyś dawali w Inglocie), a teraz podziwiam moje splatter nails, które też okazały się super proste do zrobienia!  Btw. kolejne będą rainbow nails 😉

Poza tym mam dzień porażki pedagogicznej. Tak sobie wczoraj zapragnęłam włączyć jakąś wizualną papkę do szycia na maszynie. I zapomniałam potem schować pilota… Dziś rano Łucja radośnie ogłosiła: O pilot! I działa! Więc od rana telewizor włączony :/ Po ponad pół roku przerwy!  Więc czuję, że w nocy w magiczny sposób znowu się zepsuje :))

Są rzeczy, które trzeba mieć z głowy…

Jak np. telefon z życzeniami urodzinowymi do stryjecznej siostry wujka Zenka (choć ona naprawdę nas nie pamięta), jak egzamin z filozofii, jak depilacja nóg czy strata cnoty albo bruderszaft z szefem idiotą na świątecznej kolacji. Każdy ma swój własny zestaw rzeczy, które trzeba mieć z głowy. W moim było zrobienie ozdobnych chorągiewek. Takich jakie otwierają listę przedmiotów do zrobienia na przyjęcie na każdej craftowej stronie… Tak ładnie powiewają (materiałowe, bo tekturowe choć elegantsze są bardziej do domu) na zdjęciach, poziom trudności jest najniższy z możliwych, więc jak tu nie zrobić?

Porwałam się więc na to i ja. Kupiłam trzy różne tkaniny  (w tym jedną wzorzystą, w paski, dzięki czemu trójkąty są różne) i pocięłam ją.

Znaczy wcześniej odrysowałam trójkąty od szablonu wyciętego z tekturki. I pocięłam.

Przy pomocy maszyny do szycia naszyłam na żółtą taśmę i voila! 🙂

Efekt jest dużo lepszy niż jak leżały mi wczoraj w nocy na podłodze, więc ponieważ zostało mi jeszcze tych trójkątów, zrobię sobie dziś drugi rządek 😉