pierwsze własne kadry

W tym roku na urodziny, Łucza dostała wiele bardzo fajnych prezentów. Tradycyjnie górę potrzebnych ubranek, parę zamawianych gadżetów, aparat i kolorowankę. O aparacie za chwilę, narazie o kolorowance. Jest absolutnie fantastyczna. Smok w krawacie. Są tam elementy rysunków tzw.obrazki dynamiczne, które dziecko musi dokończyć, układanie scenariuszy i cała masa ćwiczeń i szkiców stymulujących do twórczego myślenia. Są np. długie dłonie przy których pisze: dłonie królowej powinny mieć piękny manicure i drogocenne pierścienie. Albo: mieszkańcy planety X są zawsze szczęśliwi (i okrągłe kółko na czarnym tle wszechświata). Btw. Łucza narysowała tam masę baloników i nieustanną zabawę. Jedyne ale, jakie mogę mieć to papier. Książa jest bardzo gruba, ale papier jest cienki i „toaletowy”. O mazaniu flamastrami czy farbkami nie ma mowy, więc używamy tylko kredek.

No i aparat. Coolpixa. Takiego, że mogła sobie wybrać kolor (z 8 różnych wybrała fiolet). Nie kupowaliśmy wstrząso-odpornego bo ona jest dość ostrożna i nie rzuca przedmiotami. Aparat ma podobno rewelacyjne parametry do robienia zdjęć w nocy, więc pewnie czasem będziemy go sobie od niej pożyczać 😉 I pstryka. Na razie głównie siebie z ręki, rodzeństwo, ich nogi i ich brzuchy, ale zdarzają się już pierwsze „kwiatki” 🙂 Zna już słowo kadr i przybliżyć.

<><><>

  • Hej, co tam w domu słychać?
  • Nic. Pralka buczy, zaraz jedziemy do gminy. A jak w pracy, kochanie?
  • Nic. I co tam jeszcze?
  • Wiesz… Nie wiem czy potrafisz czytać w myślach, ale gdybyś potrafił to dziś rano byś wyczytał, jak myślę, że w PEWNYCH sprawach jesteś niezastąpiony…
  • A gdybyś Ty potrafiła, to byś wyczytała jak krzyczę: CZEMU dopiero po 8 latach, mówi mi CO lubi! :))