Opowiedziano mi kiedyś historię o dorosłym dziś mężczyźnie, który tak jako dziecko był związany ze swoją mamą, że ta by wyjść musiała pojedynczo buty wynosić na klatkę schodową… Tam dopiero się ubierała, gdy udało się jej wymknąć z domu.
To wcale nie jest odosobniony przypadek. Dzień w dzień obserwuję małego osobnika, któremu jestem potrzebna non-stop 🙂 Dziś mija kolejny ważny moment w jego życiu. Jest dokładnie w tym wieku w jakim była Łucja, kiedy pojawiła się Lila. Jak patrzę jaki to jeszcze maluch i przecież ja go cały czas karmię, a Łucza miała już konkurencję na moich kolanach, to wydaje mi się, że odstępy pomiędzy dziećmi powinny być jednak większe!

