Jak np. telefon z życzeniami urodzinowymi do stryjecznej siostry wujka Zenka (choć ona naprawdę nas nie pamięta), jak egzamin z filozofii, jak depilacja nóg czy strata cnoty albo bruderszaft z szefem idiotą na świątecznej kolacji. Każdy ma swój własny zestaw rzeczy, które trzeba mieć z głowy. W moim było zrobienie ozdobnych chorągiewek. Takich jakie otwierają listę przedmiotów do zrobienia na przyjęcie na każdej craftowej stronie… Tak ładnie powiewają (materiałowe, bo tekturowe choć elegantsze są bardziej do domu) na zdjęciach, poziom trudności jest najniższy z możliwych, więc jak tu nie zrobić?
Porwałam się więc na to i ja. Kupiłam trzy różne tkaniny (w tym jedną wzorzystą, w paski, dzięki czemu trójkąty są różne) i pocięłam ją.

Znaczy wcześniej odrysowałam trójkąty od szablonu wyciętego z tekturki. I pocięłam.

Przy pomocy maszyny do szycia naszyłam na żółtą taśmę i voila! 🙂

Efekt jest dużo lepszy niż jak leżały mi wczoraj w nocy na podłodze, więc ponieważ zostało mi jeszcze tych trójkątów, zrobię sobie dziś drugi rządek 😉
