Dzisiaj był Dzień Strażaka

– powiedziała pani Iza w przedszkolu oddając mi Lilę. I dodała- Jak zaczęli sikać pod koniec leżakowania to aż zabrakło zapasowych ubranek. Rzeczywiście Lila była ubrana inaczej niż rano. A potem z sali wyszedł kolega Lili, który był ubrany na różowo (jego się skończyły, więc pani pożyczyła z szafki jakiejś dziewczynki). Mama chłopca się ucieszyła: No nareszcie! Maluje się, chodzi na obcasach i nareszcie ktoś go ubrał na różowo! 🙂

<><>

Lila maluje inaczej niż Łucja. Jej obrazki nie są takie plastyczne, ale zawsze na nich gęsto. Obrazki Lili opowiadają historie, które zresztą są szybko zapominane. Ale jeśli jest zamek i księżniczka, a korona gdzieś pomiędzy nimi, to możemy się spodziewać, że chodzi o to, że księżniczka poszła na spacer, ale zapomniała korony, więc musiała po nią wrócić.

W centrum tego powyżej jestem JA 🙂 Lila to jest to małe z długimi rzęsami obok. To z drugiej strony to Łucja. Jak widać obie mają korony. Ta ciemna, smukła postać z kwiatkiem i z sercem to Diabli. Też nosi koronę, bo jest królem. To zielone to nie jajka, jak obstawiał dziś rano 😉 ale oczywiście kolejne serce. Ja mam czerwone korale, a moich włosach są serduszka. Ten uśmiech w rogu nie został zidentyfikowany. Mieszko schował się za mnie i go nie widać.

<><>

  • Lilu nie zakładaj dziś hello- kitek, tylko te cieplejsze buciki.
  • Gigaski.
  • A-di-DASKI!
  • Gigaski!
  • Okej, niech będą gigaski. Ale zakładaj, nie gadaj!