- Łukasz, dojrzałam do tego, żeby otworzyć konto w innym banku.
- No i dobrze. W Kredyt Banku?
- Nie. Małżeństwa nie powinny mieć kont w tym samym miejscu. Wiesz jak jest. Czasem karta jednego banku nie przechodzi, a drugiego tak.
- Wiem, wiem. Myślałaś już o jakimś konkretnym?
- Najpierw przypomniało mi się, że Fortis miał kiedyś karty ze zdjęciem, ale jak zadzwoniłam do Małego to powiedział, że nie wie czy Paribas ma tę ofertę cały czas.
- Chcesz mieć kartę ze zdjęciem?
- Tak. Chcę mieć nasze dzieci na karcie. Więc tak myślę, że może ING? Oni też takie mają.
- A Pekao?
- Nie ma mowy. To tak jak bym miała ubezpieczenie w PZU. To dla dinozaurów.
- Fakt. Allior ma też niezłą ofertę. Znajdź taki, do którego przeniesiesz się z debetem bez spłacania.
- Poczekaj, zobaczę jakie mają karty… Okej. Alior też mi się podoba.
- A co myślisz o Cretit Agricole?
- Ich karty wyglądają jak Banku Spółdzielczego!
- Bo to bank rolniczy. Wszystkie wielkie banki zaczynały jako rolnicze…
Zdenerwował mnie mój bank. Z grubsza mówiąc obcięli mi debet spłacając go środkami które mi wpłynęły na rachunek. Nie zrobił tego, żaden złośliwy pracownik, ale system tak zareagował. Przy czym jak wałkowałam to na infolinii, a potem w placówce banku, urzędnicy nie byli w stanie znaleźć przyczyny. Rozsierdziło mnie to. Przecież ja jestem idealny klient! Nie dość, że lubię nowe produkty bankowe, to na dodatek mam niesłabnący debet, za który płacę grube odsetki.
Jest coś ekscytującego w wybieraniu nowego banku. Nowy token, nowa karta i nowy pracownik obsługujący mój rachunek. Może jakiś będzie super przystojny i zauroczą go moje płatności? Pomyśli, że to musi być ekskluzywna dziewczyna, która kupuje bielizną za granicą… (no dobra, dawno już nie kupowałam, ale kiedyś w końcu znowu zacznę).
Bank dla mnie musi mieć placówkę gdzieś względnie w pobliżu, rozwiniętą bankowość internetową, przyjąć mnie z otwartymi ramionami razem z moim debetem (bym nie musiała go spłacać) i mieć ładne karty. Wytypowałam kilka i parę ostatnich dni spędziłam na objeżdżaniu.
Na starcie odpadły te banki, pod którymi nie można było zaparkować oraz takie mieszczące się w jakichś pawilonach. Odkryłam też, że lubię banki, w których klienta obsługuje się na siedząco, a nie stojąc przy kontuarze. Rekord rozczarowania pobił Allior. Te płatności za darmo, zwabiły stada emerytów płacących za kablówkę i telefon. Dziki tłum i czas oczekiwania do okienka przeczący całkowicie reklamowanej nowej kulturze bankowości.
Koniec końców wylądowałam w moim banku by się dowiedzieć jak to jest z zamykaniem konta. Drzwi „otworzył” Chuck Norris. Duży parking i wielkie pomieszczenie, po którym szalał Mieszko. Gadamy z pracownikiem i wałkujemy różne tematy. Jakie są inne rodzaje rachunków, jak to zmienić, itd. Gadamy, gadamy i wzięłam ulotkę leżącą na blacie:
- Ojej! Jaki fajny Mastercard! To karta kredytowa?
- Debetowa.
- Czyli wypukła.
- Tak.
- I jeszcze pay-passowa! Czy ja mogę wymienić moją visę na nią?
- Sprawdzę… Tak, bez problemu.
- Ale moja visa jest do lipca przyszłego roku. Możemy ją zamknąć?
- Tak. Nie zostanie pobrana opłata roczna za nią.
- A ta nowa jest droga?
- Nie. Jeśli zrobi Pani trzy płatności, to nie będzie opłaty za nią.
- To żaden problem.
- Wypisujemy wniosek o nią?
- Dam Panu znać.
- Do końca tygodnia?
- A Pan ma jakąś prowizję za to?
- Oczywiście.
- To umówmy się, że ja wezmę kartę, a pan mi załatwi nowy debet i usunięcie współwłaścicieli.
- Ma Pani to załatwione!
I w ten sposób zostałam na czas jakiś jeszcze w moim starym banku 🙂
