-powiedział mi brat (o swoim siostrzeńcu)
Jest teraz na zgniłym zachodzie taka moda, by nie ujawniać płci dziecka. Nie mówi się znajomym czy los obdarzył nas córką czy synem i nazywa się dziecko jakoś bezosobowo lub bezpłciowo (Alex, Sam, Tailor, Charlie, Sasha czy po prostu baby). W ten sposób nie wpina się nowego człowieka w schematy. Ubrane w neutralną zieleń, czy paski bawi się tym na co ma ochotę i nikt nie podsuwa mu rozwiązań. Cel to stworzenie szansy na rozwój prawdziwej pasji i wykreowanie niepowtarzalnej osobowości.
Taki dwupłciowy, aczkolwiek niezamierzenie jest też Mieszko. Absolutnie narazie nie widzi fizycznej różnicy pomiędzy sobą a siostrami. Ubierany jest różnie, bo obok granatów, ma też sporo dziedzicznych czerwieni i róży. Miał męskie buty, ale je zgubił, więc chodzi w takich z motylkiem. I pomimo tego on jest INNY. Może trzecie dziecko wogóle jest inne, ale on jest INNY. Też się wstydzi, też kocha kwiaty, też być może będzie tańczył w balecie, ale ma zainteresowania i potrzeby jakich dziewczyny nie miały. Lila potrafiła odpiąć komputer w sklepie, ale on potrafi zdecydowanie więcej. Naśladuje nie tylko mnie i dziewczyny, ale też Diabla. No i jest straszny przytulak. Po ostatnim tygodniu, kiedy ciągle byłam zajęta, bezustannie na mnie wisi!

