Nie wierzcie tym, którzy głoszą, że czystość prania zależy od proszku! Nigdy nie stosowałam żadnego systemu przy jego kupowaniu. Brałam raz ten co w promocji z płynem do płukania, raz ten co najlepszy, a raz ten co na pewno też pierze. Raz na jakiś czas wzbogacałam pranie wybielaczem. Efekt zawsze był ten sam. Dlaczego? Bo czystość prania zależy, moi drodzy, od PRALKI! Moja nowa pralka dopiera wszystko. Mało, że dopiera, każde kolejne pranie jest coraz czystsze. Te rzeczy dziecinne, które były już tylko stosowane jako warstwy POD, są nagle białe i bez plam. Powiem Wam więcej, przyszło mi nawet do głowy, że powinnam uprać CAŁĄ naszą garderobę 😉
<><>
Lilka przegląda książkę kucharską. Zapowiedziałam, że jadę do sklepu i ma wybrać jakie ciasto pieczemy w ten weekend. Mała kartkuje a ja czekam w gotowości, żeby wypisać jakie SKŁADNIKI kupić. Coś wynalazła, więc szykuję się, że zaraz usłyszę: mąka, jajka… Ale książka się sama zamyka. Lilka przytrzymuje strony i woła:
- Matko Polska! Zamyka mi się! Potrzebuję telefon. Albo pilota!
Dwie zabawne rzeczy. Primo, ta Matka Polska. Podejrzewam, że któraś z pań w przedszkolu mówi: Matko Boska. Ale Lilce to do niczego nie pasowało. Więc przerobiła na Matko Polska 🙂 A z tym zamykaniem to czasem ja przygniatam kartki, żeby mi się nie zamykało i używam tego co pod ręką. Moździerza, butelki z keczupem czy właśnie telefonu 🙂
