Jaką kuchenkę???? Przecież dwa miesiące temu rozwaliła się pralka??? Ano tak… Tyle, że nie mogliśmy się dogadać jaka to ta nowa ma być… Jak być może pamiętacie, miałam 5 kg, a chciałam 9 kg, ale taka nijak się nie mieściła na miejsce starej. By ją wcisnąć trzeba było by przesunąć nie tylko umywalkę, ale i też sedes i z małej wymiany robił się duży remont. Nie chciałam się zgodzić na kolejną z wsadem od góry, bo tu max załadunku to 6 kg, czyli raptem kilo więcej niż miałam… I tak dotrwaliśmy do urodzin Lili, prawie 3 tygodnie temu. Menu dziecięce to były kotleciki i frytki. I jak wyciągałam frytki z piekarnika klapa została mi w rękach. Plastiki na jakich była umocowana po prostu się rozsypały. Skleić sie tego nie dało,a ponieważ to taka byle jaka kuchenka była, to postanowiliśmy kupić nową.
Wybór był prosty, bo musiała spełniać tylko jedno kryterium: nie chciałam żadnych wyszukanych systemów uruchamiania, ale klasyczne pokrętła. Tak, żebym mogła ją włączyć paluchami ubabranymi mąką czy bułką tartą. I taką znaleźliśmy bez trudu. A potem Diabli namówił mnie jeszcze na pralkę. Wsadzaną od góry Pod hasłem, że i tak się zepsuje w ciągu 4 lat. Więc się zgodziłam. Przynajmniej nie będę musiała wstawać w nocy, żeby przekręcić programator.
Wszystko mam już piknie poinstalowane a stare urządzenia zabrane. Panowie ze sklepu jak odsunęli kuchenkę zobaczyli Armagedon. Cnotliwa gospodyni spłonęła by rumieńcem, lecz niecnotliwej wyrwało się tylko: Ale tu mam syf. Panowie dadzą mi 5 minut, to to ogarnę. 🙂 Co też zrobiłam.
Archiwizacyjnie:
- Ostatnia gotowana potrawa na starej kuchence to rosół./ Ostatnia pieczona potrawa to frytki.
- Pierwsza gotowana potrawa na nowej kuchence to rosół (ten sam, po prostu przesunęłam gar)
- Pierwsza pieczona (jeszcze nie wiadomo)
- Ostatnie pranie starej pralki to ręczniki – Pierwsze pranie nowej to ubranka Mieszka.
