Nikomu święta nie sprawiają takiej radości jak dzieciom. I szczerze mówiąc dla nikogo nie warto tak ich obchodzić jak dla dzieci. Wierzą w tych prezentowych czarodziei i magię rytuałów. Bez zastrzeżeń. Przed Bożym Narodzeniem Łucja malowała rysunki dla Mikołaja (nawet halloweenowe 😉 a dziś od rana śpiewa Sto lat, sto lat…. A kto? Zajączek!
Z koszyczkami też najlepiej wysłać dzieci. Może się co prawda okazać, że:
- Do koszyczka nie można włożyć kiełbasy, bo śmierdzi (Łucja i Lila)
- A jeśli już znajdzie się koszyk, gdzie nikt nie protestuje, to kiełbasa jest natychmiast zjadana (Mieszko) – btw. regularnie robił to nastoletni Diabli.
- W koszyczku doskonale mieszczą się czekoladowy zając, baranek cukrowy i kucyk Pony (Lila)
- Cukrowy baranek jest zjadany zaraz po poświęceniu (Łucja, która od kilku dni o nim mówiła)
- Jeśli zabraknie miejsca w koszyku należy wziąć drugi (Lila miała dwa)
- Pewne produkty (jak sól, chleb czy barwinek) po prostu się gubią po drodze.
- W drodze powrotnej z kościoła koszyczków należy się pozbyć!
- Mając wolne ręce można potańczyć z tatinem 🙂
Ad 2

Ad 5

Ad 7

Ad 8

Radosnych i pogodnych Świąt Wielkanocy!
Nauczymy się tak cieszyć z nich jak potrafią to dzieci! 🙂
