Fun

Kupiłam ostatnio w Ikei książeczkę dla dzieci. Nie wiem jak pozostałe, bo pierwszy raz taką kupiłam, ale jestem zachwycona. Nie spotkałam do tej pory takiej dbałości o szczegóły – w sferze współpraca autor z rysownikiem. Ileż to razy mnie denerwowało, że nie zgadzał się kolor włosów rysunku z tekstem. Albo, że bohaterowie mają jechać na koniu, a na ilustracji jest domek. Tutaj nie dość, że się zgadza tekst, to nawet kolejność jest identyczna. Jeśli mam zdanie: nad głowami Eryka i Ewy kołysał  się koper i pietruszka to wszystko jest dokładnie tak  i nawet postacie stoją w takim właśnie układzie! Ponadto odkryłam, jaki to gigantyczny przemysł. Zawsze się zastanawiałam skąd oni biorą temat na zabawki, a one są po prostu bohaterami książeczek. Czyli kupujemy książkę o warzywach i możemy kupić maskotkę w formie gigantycznego brokuła, truskawki czy marchewki. Komplet pościeli, ręcznik, firanki, kocyk czy dywanik… Naprawdę super!

<>><<>

Zabawa w teatrzyk. Sztukę o nazwie: Dziewczyny i Chłopaki wystawia Łucja. Btw. Jeżyki to pierwsza gra planszowa, którą się bawimy. Cała reszta leży w pudełkach, emocji nie budząc. Niestety Diabli jest jedynym, który potrafi podliczać punkty, więc chwilowo nie gramy. Karton służy więc za scenę.

I Kung-Fu Fighter, czyli Mieszko idzie.