Bilans czterolatka…

…z Lilką minął dobrze. Waży prawie 14 kg i ma metr wzrostu. Bawi się klockami, potrafi się sama ubrać i w przeciwieństwie do 4-letniej Łucji potrafi rozpinać guziki. Przy okazji zajrzałyśmy też do laryngologa i umówiłyśmy się na spotkanie z okulistą. Uszy w porządku, kontrole robić co 2-3 miesiące do momentu wypadnięcia drenów. Badanie słuchu też można będzie zrobić dopiero wtedy, bo błona na razie jest przedziurawiona więc zapuszczanie dźwięku do ucha nie ma sensu, bo on się po prostu nie odbije.

U okulisty badanie aparatami, do których wkłada się głowę też wypadło dobrze, natomiast Lilka, słabo widziała symbole na ścianie z rzutnika. Największy widziała, ale wszystkie kolejne już nie. Nie wiadomo, czy nie chciała współpracować, czy rzeczywiście jest jakiś problem, ale badanie trzeba będzie powtórzyć za miesiąc. Miałyśmy też problem z obrazkami trójwymiarowymi, bo ona podobnie jak ja ich nie widzi. Dok dała więc nam okulary i ksiażeczkę i ćwiczyłymy na korytarzu. Pomogła Łucja, która strasznie chciała zobaczyć magiczne historyjki i tak wkręciła w zabawę Lilę, że ona w końcu je dostrzegła!

Przedszkolny rysunek na tle grupy. Lili to drugi od dołu w pierwszym słupku po lewej :))) Brzozowy lasek. Najładniejszy!

<><>

Przygody Mieszka (Mieszko vs kobiety)

Nasza przychodnia zmieniła siedzibę. I wizyta u okulisty wypadła w 1-szy dzień działania nowej placówki. Po korytarzu kręcili się robotnicy, w paru miejscach leżała tektura i stały worki z cementem. Pracownicy podekscytowani snuli się po korytarzu i był spory bałagan w kartach. Okulista jest na 3 piętrze. Wjechaliśmy windą, a pół godziny później chcieliśmy zjechać w dół. Wciskam ten przycisk,a on się wogóle nie zapala. Chwilę postaliśmy, ale ponieważ szła dziewczyna, która ostatnio (jeszcze w poprzedniej placówce), szukała wyników mojej cytologii, zagaiłam:

  • Winda działa?

Podeszła, ponaciskała i mówi:

  • Ojej, znowu się zacięło. Mam nadzieję, że bez pacjenta w środku. Pomogę Pani zejść.

I chwyta za wózek. Mówię więc:

  • Tego klamota, to ja sama ściągnę. Proszę wziąć dziecko. Ono trochę jednak lżejsze.

I dałam jej Mieszka. Babka to taka młoda, ładna blonda z naprawdę gigantycznym biustem… Mieszko spojrzał jej w oczy i położył się na tym biuście… Chwilę poleżał, znowu głębokie spojrzenie i znowu nur w dekolt… Potem mi zniknęli za zakrętem, ale na ile go znam czynność powtarzał…

Oni zeszli pierwsi, ja z dziewuchami i klocowatym wózkiem gramoliłam się na zakrętach i zasapana byłam chwilę później. Schodzę, patrzę i widzę, że ona mówi do niego:

  • Dziś KOŃCZĘ o 20-stej. Chętnie bym z Tobą jeszcze pobyła…

Widzicie to??? On nie ma półtora roku, a już usłyszał swoje pierwsze: KOŃCZĘ O 20-STEJ!!! :)))