Nie ma lepszych obserwatorów niż dzieci. One wiedzą o nas wszystko. Śledzą każdy nasz krok i nawet jak myślimy, że jesteśmy niewidzialni, one cały czas patrzą…
Pan Przylepek (Łucja była też przylepą, ale on jest zdecydowanie największą) przychodzi do mnie jak się maluję. Gramoli się na mnie i podaje mi kosmetyki w tej kolejności w jakiej będą mi potrzebne. Podobnie zresztą przy kąpieli. Wchodzimy do wanny, a on daje mi żel do mycia twarzy, bo wie, że to pierwsze co robię. A wczoraj przeszedł samego siebie:
Jak nosi się go na rękach to chce jeść wszystko to co ja. Mlaska, albo siorbie by dać mu się napić herbaty czy łyżkę zupy. Daję, ale gdy potrzebowałam nalać ją do talerzy postawiłam go na ziemi… Cfaniak pognał do zmywarki, otworzył ją, wyjął łyżkę, wrócił i zaczął mnie nią stukać w nogę 🙂
<<>>
- Justku, dostałaś komplement…
- Jaki?
- Dałem dziewczynom w pracy spróbować Twoje ciasto i powiedziały, że to najlepsza Izaura jaką jadły!
- Widzisz! A znały Izaurę?
- I to jest najbardziej niesamowite, bo tak! Ta siostra to jakiś program w telewizji miała. Wszyscy znają jej ciasta!
- Wyszło mi takie niezłe, bo miałam tylko jedną kostkę margaryny i zeszła mi do ciasta, a do sera użyłam kostkę masła. A jednak z masłem to wiadomo lepsze 🙂
