Przy okazji badania Lili, musieliśmy też sprawdzić jej grupę krwi. Tak jak podejrzewałam, ma tę samą co ja. Zakładam, że Łucją ma tę samą co Diabli… A Mieszko?
Jest taka teoria (nawet nie teoria a cała nauka), że nasza grupa krwi wymaga określonej diety. I że osoby o danej grupie krwi mają podobne preferencje żywieniowe i podobną odporność poszczególnych układów w organizmie. Mieszko podobnie jak Łucja lubi parówki, ale całość jego diety jest identyczna z tym co lubi Lila. Jabłka chętnie, cytrusy nie bardzo, zupy i podsmażane mięso chętnie, słodycze mniej. Itd. Więc zakładam, że on też jest B 🙂
<><>
Bitwa przy pisaniu literek… Lila pisze L. Łucja co chwila podbiega i robi jej L kreskę przerabiając je na Ł. Woła przy tym: Lila urosła i stała się Łucją! Lila zaczyna się denerwować… Przy trzecim razie nie wytrzymuje i rzuca się na Łucję. Gryzie ją w pupę… 🙂
I powiem tylko, że dobrze, że nie mieszkamy w Norwegii, bo przez siniaki w kształcie zębów na pośladkach, moglibyśmy mieć duuuże problemy :)))

