- Lilu, ooo zobacz! Przyszedł Twój Pan Doktor! Cieszysz się?
- Nie. 🙂
Więc ją wypisali. Miało być w południe, a już od 10-tej jest w domu. Ma się dobrze, choć trochę głodna. Po-opercayjnie mamy jej przez tydzień podawać antybiotyk i karmić papkami. Kontrola za dwa tygodnie.
<><<>><>
Trafiłam ostatnio na niezły artykył o tym jak kobiety radzą sobie ze stresem. Wg mnie pasuje do absolutnie wszystkich sytuacji z jakim się zmierzamy w życiu. Fragment Wam wkleję:
„Nie walczą, nie uciekają, łączą się w grupy
A skoro już o kobietach mowa – owszem, gorzej radzą sobie w sytuacji napięcia, za to ich techniki walki ze stresem wypracowane w toku ewolucji znacznie lepiej nadają się do stosowania we współczesnym świecie. Podczas gdy w mężczyznach zagrożenie budzi agresję, panie przeciwnie – w obliczu niebezpieczeństwa, w sytuacji napięcia stają się bardziej uspołecznione, starają się opiekować innymi i utrzymywać kontakty w grupie. Dlaczego? Bo tylko ten mechanizm pozwala chronić potomstwo.
Zespół kierowany przez prof. Marę Mather skanował mózgi ochotników poddawanych różnym nieprzyjemnym i denerwującym zadaniom – np. byli zmuszani do trzymania przez kilka minut dłoni w lodowatej wodzie. W tym czasie u kobiet nasilała się aktywność obszarów mózgu odpowiedzialnych za rozpoznawanie twarzy i pozwalających na zrozumienie emocji innych ludzi, m.in. w obrębie tzw. wyspy, dzięki której doświadczamy empatii, oraz bieguna skroniowego pomagającego w zrozumieniu czyjegoś stanu umysłu. U panów przeciwnie – te właśnie rejony pozostawały mniej aktywne niż zwykle (prawdopodobnie męska empatia wyłącza się w stresie, by współczucie wobec przeciwnika nie osłabiało woli zwycięstwa).”
