- Łuczku, jakie ciasto dziś pieczemy?
- Nie wiem…
- Wybrałam dwa. Izaura, to taki sernik czy Weselna Dama?
- Weselna Dama!
Takie też będzie zaraz robione. Nazwa ciasta (jak i jego przygotowanie) ma drugie dno 😉 Bo niezauważenie minęła nam wczoraj kolejna rocznica ślubu. Szósta, czyli cukrowa. Leci ten czas szybko i niezmiennie dobrze mi z tym moim Diablim. Lubię jego humor, lubię jego ciepło w nocy kiedy leży obok i cenię to, że w gdy zawodzą wszyscy mogę na niego liczyć. Świętowanie w tym roku było w wersji mini. Wczoraj dałam się zabrać do jego ukochanego sklepu sportowego, gdzie na suchym lodowisku mierzyliśmy łyżwy. I za rok obowiązkowo kupujemy dla całej rodziny i jedziemy w góry. Będziemy szukać lodowisk wylanych gdzieś między stokami i jeździć… No a dziś przed obiadem u dziadków wyskoczyliśmy na nowe dzieło Polańskiego, które polecam umiarkowanie.
