Dzień rozbierania choinki

Chyba tak już zawsze będzie, że po urodzinach Mieszka, równolegle z porządkami poimprezowymi, zsuwaniem stołu, rozładowywaniem i załadowywaniem kolejnej zmywary, będziemy też rozbierać choinkę. Sypała się już na potęgę 🙂 Pamiętam rok temu stała dłużej, bo chciałam, żeby po powrocie ze szpitala czekała na nas choinka. Żeby bobas poczuł jej zapach. Że wszedł do domu w którym były święta.

Rozebraliśmy. Pomagały mi dziewczyny. Łucja nawet złapała szufelkę i zamiotła igły. Nie musiała, ale jest kochana, że o tym pomyślała.

Do kupienia na kolejne święta:

  • BOMBKI. Tym razem nie kupiłam nic nowego. A obiecywałam że co roku jakąś kupię. Ponadto kilka się stłukło, więc obiecałam dziewczynom, że w grudniu razem pójdziemy do sklepu po nowe bombki. Wielkie i szklane. Sople, kule i bączki.
  • Skończyłam też do końca papiery do pakowania z mikołajkami. W kufrze zostały wyłącznie papiery urodzinowe! 🙂