Czytałam kiedyś o drzewoterapii. Dobrze się jej oddawać na wiosnę. Trzeba pójść do lasu, znaleźć młode i zdrowe drzewo i się do niego przytulić. Najlepiej nago. W czytanym przeze mnie opracowaniu wypunktowywali jakie drzewo na co pomaga. Brzoza na jedno, leszczyna na drugie a sosna na trzecie. Pomijając absurdalność metody, kontakt z drzewem jest rzeczywiście przyjemny (nie, nie, nie stałam goła w lesie zerkając na boki czy nie nadchodzi jakiś grzybiarz) co odkrywam dotykając drewnianych przedmiotów. Drewnianych mebli, zabawek i schodów. Drewno jest ciepłe i miękkie. Kiedyś udowodniono, że przy kontakcie z plikami gotówki podnosi się nasza samoocena i poczucie szczęścia. Takie same właściwości przypisałabym drewnu.
Miecho i drewniany dźwig:


