- Oj Łuczku, zobacz szybko! Murzyn!
- Widziałam go.
- Ciekawe co on u nas tu robi??
- Może przyjechał na wakacje?
- Może. Chciał zobaczyć śnieg, a tu śniegu nie ma.
- Powinien pojechać w góry.
- Zdecydowanie!
Znajoma przez wiele lat pracowała w firmach farmaceutycznych. Niczym Lynette z „Gotowych na wszystko” przerwała oszałamiającą karierę, żeby wychowywać dzieci. I niczym ona, w rywalizacji o najpiękniejszy trawnik i grzeczne potomstwo, regularnie przegrywa z konkurencją. Co zresztą ją (całkowicie niesłusznie) frustruje. Bo wcześniej wygrywała w I lidze, a teraz nawet nie widzi podium. Jakby nie było o pogodzie, którą mamy obecnie mówi, że taka pogoda to było dla nich żniwo. Chorują wszyscy i jedyny problem to nadążyć z dowożeniem leków do aptek.
Ja miałam kryzys w połowie grudnia. Pojawiło się wtedy coś co chyba jest zatokami (czyżby i mnie to dopadło?) i było koszmarne. Głowa to myślałam, że mi pęknie… Ale przeszło. Potem pobolowali, aczkolwiek nie obłożnie, pozostali członkowie rodziny. Przedostatni był Miecho z gilem i kaszlem, no a skoro on od doby zdrowy, to dzisiejszego poranka smarkała Łucja. Ale też pokonamy! 🙂
