A dlaczego mama robi wszystko w domu?

Zapytała Łucja wczoraj Diabla… I dodała: No wiesz, śniadania, obiad, kolacja? Tatin się zasępił bo tak tego nie postrzega. Jakby nie było sprzątanie łazienek to jego domena. Mruknął więc: No, bo ja chodzę do pracy

Dodajmy do tego fragment zabawy weekendowej dziewczyn. Łucja do Lili:

  • Co robi Twoja mama? Bo moja sprząta, albo układa ubrania. A tata ogląda telewizję.

I czekamy co będzie dalej 🙂 W co przerodzi się to oburzenie… W czyn prac domowych? A btw. z tym układaniem ubrań to robota niemalże cotygodniowa. Przeglądam co za małe, co na czyją półkę przerzucić, co już dobre a co można przesunąć na pierwszy szereg.

<><>

Poranny van do przedszkola. Micho szereg środkowy, dziewczyny szereg ostatni. Łucja nie życzy sobie by jej szybę oskrobywać ze szronu. Miłośniczka przyciemnianych szyb? A Lila w diademie. Wszyscy jedzą chrupki.

Przystąpmy więc do kolejnego sernika…

  • Lilku, dzisiaj Ty wybierasz jakie pieczemy ciasto.
  • Yyyyyy. To! Chcę to! Z kwiatuszkami!
  • Ale ja nie umiem zrobić takich kwiatków.
  • To które umiesz??
  • Każde! Ale BEZ tych kwiatków na wierzchu!

Nic nie wyszło z planowanego coniedzielnego pieczenia ciast. Nie było komu pojechać po składniki 🙂 Czyli zabieram się za nie dziś (pomimo sceptycyzmu Lilki). Tymczasem foto z wczoraj. Akcesoria wróżek (diademy i różdżki) są z soboty. W diademach się śpi, a różdżki były tak mocno eksploatowane przy tych czarach, że aż się połamały 😉 Przy okazji dzisiejszych zakupów kupiłam więc kolejne (ale tym razem schowam, żeby dotrwały do balu w przedszkolu!). W tle Australia Open 😉

Przychodzi taki moment w byciu rodzicem, że jak dziecko znajdzie coś na podłodze i zaczyna to jeść to nie reagujemy. Cieszymy się, że samo się sobą zajęło… Tym razem była to sobotnia bułka… Twarda jak kamień…

Ale olśniło mnie, że w sobotę bułek nie kupowałam, więc musi to być piątkowa… Zabrałam więc zdobycz co wywołało lawinę łez. A na smutek najlepsza??? Siostra!

Sklepowa scenka

Pcham wózek z towarem. W środku Miecho, po bokach niczym winogrona dziewczyny. Dziadek przy nabiale:

  • To wszystko Pani?
  • Tak.
  • Wspaniałe! To będzie duża pomoc na emeryturze.

Przełykam promocyjny jogurt by nie wyrwała mi się celna riposta 🙂

Jak zrobic quesadillas?

Błądzenie po necie zawsze wiąże się z wydatkami. Z pół roku temu przetoczyłam się przez blogi rękodzielnicze, co zaowocowało zakupami w wirtualnych pasmanteriach i sklepach z akcesoriami do scrappingu. Doszły wstążki, nitki, aplikacje, dziurkacze, tasiemki i materiałowe kwiatki. Półtora miesiąca temu błądziłam po papierniczych. Historię flamastrów już znacie, ale oglądalałam też różnorakie kredki, temperówki i papiery. No a wczoraj padło na blogi kulinarne. I odkryłam tortille, a konkretnie quesadillas. Przepis wzięłam stąd. Wywaliłam Diabla po placki i przystąpiłam do dzieła. Mix refleksji po:

  1. Kupuj zawsze wielkie placki. Ja działałam na średnich i były za małe, bo nie pokrywały całej patelni.
  2. Żółty ser jest niezbędny. Ja nie miałam więc wykombinowałam, że połączę to parmezanem. A on nie jest wystarczająco „sklejający”.
  3. Na patelni trzymamy krótko, bo się przypala. Ja zrobiłam trzy i pierwsza była czarna. Ale dobra 😉
  4. Bardzo dobry patent, żeby podsmażyć całe filety, a nie pokrojonego w kawałki kurczaka. On po prostu jest dużo  bardziej soczysty gdy się go pokroi dopiero po podsmażeniu.
  5. Jako sałatkę zrobiłam guacamole. Jedzą to na okrągło w I-szym sezonie Gotowych na Wszystko i wyjątkowo mi ten limonkowy mix podchodzi.

Do potrawy wrócę. Mam ochotę dorzucić do tego jeszcze czerwoną fasolę i papryczki! Wariant kurczak, pomidor (jeśli tak jak ja użyjecie takiego puszkowego, to nakładajcie go bez sosu) i ser jest bardzo dobry. Zawsze to mnie zdumiewa, że z prostych, codziennych niemalże składników można wykombinować coś zupełnie innego!

Dzień Marchewki

Kiedyś na kursie językowym dostaliśmy takie zadanie by napisać dwie najważniejsze cechy. U kobiet i mężczyzn. Nie pamiętam co napisałam u kobiet: uroda i poczucie humoru? A może urok i poczucie humoru? Pamiętam natomiast co napisałam u mężczyzn. Energia i inteligencja. Co ciekawe, jeszcze jedna dziewczyna w zupełnie innym końcu sali napisała dokładnie to samo, wprawiając lektora w ogromne zdumienie. Myślałam sobie o tym wczoraj i to się nie zmieniło. Te dwie cechy uważam u mężczyzn za bardzo pożądane. Energię podziwiam u wszystkich, ale u kobiet mnie męczy. Znam mamy, które wpadają po dzieci do przedszkola i gnają z nimi na kolejną atrakcję. Ja na to nie mam siły. Przewożę towarzystwo do domu, jemy, czasem gapimy się z godzinę w szkiełko i przechodzimy do bawialni. Rysujemy, budujemy i wyciszamy się przed nocą. Porządkuję zabawki i napuszczam wodę. Za to jak do domu wparowuje tryskający energią Diabli witam go z zadowoleniem. Wnosi taką siłę do tej naszej stagnacji. Chciało by się kliknąć lubię to 🙂

<><>

Dziś w przedszkolu Dzień Marchewki. Łucja przechodzi go już po raz trzeci, więc wiedziała, że ubrać trzeba się na pomarańczowo, nawet jeśli są to rzeczy letnie. Uszyłam jej też pasek. Chociaż uszyłam to za dużo powiedziane. Do szerokiej wstążki przyszyłam pomarańczowe zabawki. I podobało jej się to. Kocham ją za to, że z takim entuzjazmem podchodzi do mojego rękodzieła 🙂 Za to Lila uznała rano, że nie lubi pomarańczowego i chce się ubrać na różowo. Co też się stało 🙂

CRAFT

Łucja dostała pod choinkę flamastry. Kupiłam jej wielkie pudło takich naprawdę wypasionych. I rzeczywiście są super. Fajnie wyglądają (są krótkie i grube), mają intensywne kolory i łatwo się spierają. Ach, i nie wysychają nawet gdy skuwka zaginie na dwa dni. Gdy chwilę później trafiłam w necie na wyprzedaż flamastrów tej marki (nie podam, żeby nie było że robię jakiś product placement) postanowiłam więc je kupić raz jeszcze. Wzięłam tzw. metr flamastrów, który będzie świetnym awaryjnym prezentem na nieplanowane przedszkolne urodziny, wzięłam zestaw dla Lili, zestaw 6 flamastrów błyszczących i flamastry do malowania tkanin. I tymi ostatnimi wczoraj się bawiliśmy. Łucja namalowała 3 t-shirty 🙂 Zaczęła od Mieszkowego, potem ozdobiła swój (rysunek dziewczynki był, więc ją pokolorowała) i skończyła na Lili. Jak widać są serduszka, imiona i lizaki (wkład młodszej siostry), czyli te patyczki z kulką.

Artystka jest tak zachwycona swoim dziełem, że zażądała, żebyśmy z Diablim dali jej swoje t-shirty to też je ozdobi. Żebyśmy CAŁĄ rodziną mieli takie same 🙂 No cóż… Chyba się zgodzimy 🙂 Twórca i tworzywo:

<><<>><>

  • Cześć mamuś,
  • Cześć! Co u Was słychać?
  • Wszystko w porządku. Mieszko ma górną czwórkę.
  • Marudził?
  • Tak jak zawsze. Dzisiaj mu wyszła i wisiał mu taki kawałek okrwawionego dziąsła.
  • To jest zawodnik. A co tam u dziewczynek?
  • Lila dziś strasznie długo w przedszkolu spała. Jak przyszłam po nie, to one dopiero zaczynały ją budzić. A potem musiała zjeść 3 chałki!
  • Ależ pyszne jedzenie tam dają!
  • A i jeszcze rano nareszcie się nie spóźniłyśmy.
  • Ale jak to?
  • Rano ciągle się spóźniamy. Ja wstaję o 7-mej, wyjść musimy o 8:30 i się nie wyrabiam.
  • Bo to tak z taką gromadką to nie łatwo.
  • Ale ja nic nie muszę robić! Wstaję, myję głowę i się maluję.  Muszę ich ubrać i dać kakao dziewczynom. I się nie wyrabiam. Wczoraj wyszłyśmy dobrze, ale Lila pod domem się na śniegu wywaliła, więc zanim wybrałyśmy nowy strój i się przebrałyśmy byłyśmy już spóźnione.
  • Dzieci tak mają.
  • I wiesz, i pamiętam, że Ty z nami się tak spóźniałaś! Wpychałaś nas do klasy, na lekcję, z uśmiechem kiwałaś przepraszam i leciałaś. Jak ja nienawidziłam się spóźniać! I uważałam, że to Twoja wina!
  • No to masz za swoje 🙂

Amorficzny

= bezpostaciowy, pozbawiony cech (np.płci)

Nie wiem dlaczego, ale założyłam, że chłopiec będzie mężczyzną od urodzenia. Będzie bawił się mini-garażem a pierwszym słowem będzie brum-brum. Ale wiecie już, że Miecha samochody nie porywają. Lubi klocki i malowanie kredkami. Trzyma je w pięści i maże po czym się da. A z dorosłych naśladuje mnie. Może dlatego, że widzi mnie najczęściej? Jak się maluję, to potem z moim pędzlem idziemy do sklepu (bo nie wypuszcza go przez kilka godzin), a jak szyję pas dla Łucji na Dzień Marchewki to siedzi i tłucze nitką w podłogę. Albo zdobytymi na chwilę małymi nożyczkami próbuje wyciąć dziurę w dywanie.

Świadomość różności płci mają natomiast jego siostry. Przy czym jak wiadomo Łucja większą :))

1

Lila stoi przed lustrem w koronie. Stoi i mówi:

  • Jestem księżniczką. Musi mnie KSIĄŻ pocałować. Wtedy wszystko będzie dobrze.

I patrzy wymownie na Mieszka. Powtarza uśmiechając się (do swojego odbicia):

  • Musi mnie pocałować KSIĄŻ!

Łucja:

  • Lila!!! KSIĄŻ był w kościele podczas chrztu! Mamo!
  • Tak Łuczku, masz rację. Książę, Lilu. Musi Cię pocałować Książę.

2

Lila chodzi z rajstopą włożoną między nogi i woła:

  • Mam siusiaka na stojaka!

Łucja:

  • Lila! Nie wolno się z tego śmiać!
  • Dlaczego nie Łucja?
  • Bo nie można się śmiać z chłopaków. Mieszko też jest chłopakiem. Chcesz się śmiać z Mieszka?
  • Nie, Łucja.

3

Dialog w łazience. Starsza siostra poucza młodszą.

  • Lila. Papier toaletowy nie służy do zabawy!
  • Tak Łucja?
  • Tak! Papier toaletowy służy do wycierania psitki! I siusiaka.
  • Aha.

STOP ACTA

Tematu nie będę Wam wałkować, bo sądzę, że też przynajmniej jeden znajomy na fejsie wkleja Wam linki, a może i sami coś o tym pisaliście. ACTA, czyli Anti-Counterfeiting Trade Agreement to międzynarodowe porozumienie w sprawie walki z naruszeniami tzw. własności intelektualnej. Wprowadzenie ograniczeń a na celu walkę ze „złem w internecie”, ale co jasne uderzy w wolność i dostęp do niego. Każdy ma oczywiście prawo do własnego zdania, ale chciałam Wam przytoczyć słowa jednej prawnik, która Internetu i jego dzikości broni. „Żeby zrozumieć o co chodzi musimy się cofnąć o parę lat do tyłu, kiedy zwrot prawa autorskie zaczął być traktowany na równi ze zwrotem prawo o wolność i prawo do głosowania. A nie oszukujmy się. Prawa autorskie są związane z korzyścią bardzo wąskiej grupy osób!”.

<><>

Ruszyliśmy machinę z leczeniem Lili. Nie wiadomo kiedy będziemy mieć datę zabiegu, ale bliżej już niż dalej. Ja z Lilą w aucie:

  • Lilu, a lubisz tak czasem być tylko ze mną?
  • Lubię.
  • Bo my tak rzadko bywamy we dwie. Pojedziemy teraz do jednego pana doktora.
  • A co ja mam chore?
  • Uszko.
  • Aaaa… Uszko…

Los qrouketos

  • Łuks, nie masz nic przeciwko, żeby na obiad znowu były krokiety?
  • Nie. Mogą być.
  • Bo gotuję zupę na wołowinie, to bym dziś z mięsem zrobiła.
  • A barszczyk mamy?
  • Mamy. Dwa kartony kupiłam.

Opanowała mnie faza na krokiety. Różne. Z jajkiem i pieczarkami, z mięsem i z cebulą, a właściwie z szalotką, bo o tej porze roku już się na nią przerzucam i inne. Cały ubiegły tydzień były i zanosi się na kolejny tydzień powtórek. KROOO-KIE-TY!

<>><<>

I mądrość związana z moimi ciastami… Ona są jak cała moja kuchnia. Wizualnie mocno przeciętne, ale smakowo jak najbardziej w porządku 🙂 I w sumie to bardzo zadowalający rezultat :))

Szósta – CUKROWA

  • Łuczku, jakie ciasto dziś pieczemy?
  • Nie wiem…
  • Wybrałam dwa. Izaura, to taki sernik czy Weselna Dama?
  • Weselna Dama!

Takie też będzie zaraz robione. Nazwa ciasta (jak i jego przygotowanie) ma drugie dno 😉 Bo niezauważenie minęła nam wczoraj kolejna rocznica ślubu. Szósta, czyli cukrowa. Leci ten czas szybko i niezmiennie dobrze mi z tym moim Diablim. Lubię jego humor, lubię jego ciepło w nocy kiedy leży obok i cenię to, że w gdy zawodzą wszyscy mogę na niego liczyć. Świętowanie w tym roku było w wersji mini. Wczoraj dałam się zabrać do jego ukochanego sklepu sportowego, gdzie na suchym lodowisku mierzyliśmy łyżwy. I za rok obowiązkowo kupujemy dla całej rodziny i jedziemy w góry. Będziemy szukać lodowisk wylanych gdzieś między stokami i jeździć… No a dziś przed obiadem u dziadków wyskoczyliśmy na nowe dzieło Polańskiego, które polecam umiarkowanie.