Amnestia dla sześciolatków

Dostałam właśnie newslettera akcji Ratuj Maluchy. Była już zresztą o tym mowa na sierpniówkach, gdzie któraś z dziewczyn słusznie zauważyła, że  w związku z podniesieniem wieku emerytalnego nie ma co dzieciaków od razu wpychać do tej machiny. 

MEN ogłosiło zamiar przedłużenia okresu przejściowego dla sześciolatków do 2014 roku. Akcja oczywiście trwa dalej, teraz walczymy o młodsze roczniki, ale Łucja, która jest z drugiej połowy roku była najważniejsza. To bardzo dobra wiadomość. Jedna znana mi nauczycielka mawia: pierwszą klasę jeszcze jakoś pokonują, ale druga i trzecia to nadganianie. Więc dlaczego już na starcie ma się stresować?

Wierzę, że dała by sobie radę. Dziś pani w przedszkolu pochwaliła Łucję. Jest najlepsza. Nie dość, że jako jedyna nie ma problemów z koncentracją, to zadania wykonuje nie tylko bezbłędnia, ale i jako pierwsza. Ale bardzo się cieszę, że nie będę musiała tego sprawdzać. 🙂

<><>

O tym jak straciłam ostatniego wielbiciela…

Zawsze było u mnie krucho z wielbicielami. To chyba nawet nie wina okoliczności czy epoki, ale ja po prostu jestem typ zabawny bardziej niż romantyczny. Wygarnęłam to nawet ostatnio Diablowi 😉

Ale był np. taki listonosz. Młody (a z pewnością młodszy ode mnie) i nieśmiały. Zaprawione w jeździe na rowerze łydki mogły skrywać niezły potencjał. W ubiegłym tygodniu otworzyłam mu drzwi mając paluchy w panierce. Tak jakoś ciepło zapytał:

  • Ciasto Pani piekła?

Więc odpowiedziałam zgodnie z prawdą:

  • Nie, schabowe robiłam.

Ale on cały czas wydawał mi się taki maślany…

Dziś rano czekałam na kuriera. Czekam i czekam i doszłam do wniosku, że na szybkości się wykąpię. I oczywiście ledwo się namydliłam dzwonek do drzwi. Biegnę, zapinając po drodze szlafrok. Schody jedne, zakręt, schody drugie (kawałek mam), więc krzyczę:

  • Chwileczkę! Już otwieram!!!

Otworzyłam taka ociekająca wodą, a tam… listonosz. Więc się tłumaczę:

  • Myślałam, że to kurier 🙂

Widziałam jak pęka mu serce…. ;)))