– Mad Man, s04e07, jedna z sekretarek o nadchodzącej walce bokserskiej
Zagapiłam się i w radiu mi przypomnieli, że wczoraj był przedostatni czwartek listopada, czyli amerykanckie Święto Dziękczynienia. Zbierają się całe rodziny, jedzą kukurydzę, białe ziemniaki i wysuszonego na wiór indyka, dziękując za to co im dał los. Za dzieci, za zdrowie, za rodzinę, za pracę i za to, że dane im było tego dnia zasiąść do wspólnego posiłku. Bardzo ładny i bardzo rodzinny zwyczaj. Co roku obiecuję, że za rok też tak rodzinę pozbieram. Zapodam coprawda nie indyka, a gęś, ale też będziemy jeść, mlaskać i gadać o tym, że jesteśmy szczęściarzami.
<><>
Na balecie instruktorka zobaczywszy podrygującego Mieszka wyznała, że w szkole baletowej gdzie uczy brakuje im chłopców- tancerzy. Dziewczyny przyjęły informację z zachwytem! Pan Śliweczka, jak go ostatnio nazywa Łucja, na pewno będzie wspaniałym tancerzem! :))) Diabli:
- Nie mam nic przeciwko, żeby Mieszko był tancerzem. Będzie jak ten Bobby Brown.
- Ten o którym myślisz na pewno nie nazywał się Bobby Brown. Był białym angolem z górniczego miasteczka.
- No to jak się nazywał?
- Prędzej Rick Astley!
A mowa oczywiście o Billym Elliocie – bardzo fajnym filmie! :))

