- Cześć mamuś,
- Cześć. Jak się czujesz?
- Dobrze. To jakiś taki dziwny wirus musiał być.
- A Mieszko?
- Dobrze. Właśnie oparł się o kanapę i stoi.
- Stoi?
- Tak. A wiesz jaki zadowolony? 🙂
- To może na święta będzie chodził?
- Może. Ponieważ często wstaje, dziewczyny już zaczęły chować przed nim rzeczy. Bo już sięga tam gdzie odkładały wcześniej. Wycięli Wam sosnę?
- Tak. Przyjechał leśniczy z trzema chłopakami i wycięli. Ojciec chciał im dać drabinę, ale oni powiedzieli, że na nią wejdą.
- Weszli na Twoją sosnę???
- Tak. Wszedł jeden z piłą, po kawałku odcinał i schodził niżej.
- Niesamowite. A ludzie jeżdżą do Afryki, żeby zobaczyć jak w oazach się wspinają na palmy daktylowe… Tak, Łucja.
- A co powiedziała?
- Nie nic… Kupiłam żel do higieny intymnej i ona się pyta czy to do psitki 🙂 A tam nie przecież żadnego rysunku. Więc skąd ona wie?
- :))) A jak w przedszkolu?
- Dobrze. Łucja opowiadała dzieciom, że jak zrobi w lecie imprezę to przyjedzie samochód z lodami i teraz wszystkie chłopaki chcą przyjść.
- Ależ one uwielbiają to planowanie przyjęć! :))
- Lila chce zaprosić swoją koleżankę Olę… O, mam pytanie: zrobiłam dzisiaj te żeberka z kapustą kiszoną, rzeczywiście świetne, ale czy tę kapustę potem jakoś przyprawiasz?
- A obsmażyłaś wpierw żeberka?
- Tak. I posypałam smażoną cebulką, a potem przywaliłam kapuchą i piekłam pod przykryciem dwie godziny.
- Potem wyciągasz, mieszasz, solisz, pieprzysz, dodajesz koncentrat pomidorowy…
Podczas robienia żeberek z kapustą, skądinąd świetnego dania na późną jesień, odkryłam kolejny unijny wymysł. Czy zorientowaliście się już, że w supermarketach nie można kupić kiszonej kapusty z tych wielkich beczek? Jest tylko taka paczkowana w lodówkach A tak dobrze się to podjadało w drodze do kasy :///
