W rodzinie Krzycha mężczyźni rywalizowali slajdami. Każdy robiąc zdjęcie przestawiał rodzinę, zanim nacisnął migawkę. Potem długie klisze były cięte i lądowały w plastikowych ramkach. Lutka strasznie o to ściagała. Że wszyscy mają zdjęcia i nawet nie ma jak gościom pokazać. I w połowie ’80 wywalczyła, że przestawił się na zdjęcia. Z tego okresu mamy niedużo fotografii. Może ze 4 albumy na 10 lat. Enerdowskie ORWO miało tendecję do blaknięcia, więc przeglądając zdjęcia wszystko jest rozmyte.
Ostatnio będąc u rodziców wygrzebałam jeden z kartonów ze slajdami. Żywe kolory i mnóstwo wspomnień. Krzycho taki figo-fago w czarnej skórzanej kurtce, Lutka w jakiejś zwiewnej kiecce i mnóstwo nas: ja jako taka mała pyza w futerku z królika, dwa (to my) chude dzieciaki, które stojąc w wodzie robią konkurs na wciągnięty brzuch albo mój brat w biegu.
Ważne są wspomnienia. Robię przegląd w wakacyjno-jesiennych zdjęciach i przygotowuję co wrzucić na papier!
