
- Śniadanie I (przed przedszkolem sióstr): kawałek buły lub herbatnika
- II śniadanie (po odwiezieniu sióstr): jogurt bałkański (świetny patent Akaszy) z miodem i/lub syropem klonowym.
- III śniadanie (po spacerze): parówka
- Antree przed obiadem: kasza. Kupiłam ostatnio u dziadków na rynku kaszę gryczaną. Babka sama mnie zachęciła. Pani weźmie, wczoraj łuskaliśmy. Ta kasza to poezja. Rozpuszcza się jak masło, gotuje się ją w 5 minut i nie ma silnego posmaku gryki dostępnej w sklepach, chociaż za kilogram zapłaciłam tyle samo!
- Obiad – jest problematyczny, bo przestaliśmy jadać zupy. Czasem rosół wejdzie, pod warunkiem, że kurczak pływa po środku talerza. Na ogół więc dostaje to co siostry. Czyli szwedzki stół i je sam. Kotlety w jednym rogu, ziemniaki w drugim, kukurydza w trzecim, marchewka z jabłkiem w czwartym. Blat stolika myję potem w zmywarce.
- Wczesna kolacja: chrupki, pałeczki kukurydziane, jabłko.
Potem zasypia… Się je to się wygląda! 🙂
<><>
Ze względu na weekendowe okoliczności towarzyskie potrzebowałam kupić zabawki dla trójki dzieci. Po przedszkolu zrobiliśmy więc sobie z Miechem wycieczkę do szwedzkiego sklepu. Wiecie jakiego. Uwielbiam kupować tam zabawki. Tym razem pojawiła się nowa seria. Cyrk. Rewelacyjna. Namioty cyrkowe, do których dzieci mogą się chować, pacynki w klauny, czarne welurowe kapelusze z których wyciąga się białe zające, wielkie maskotki- konie w strojach cyrkowych i wytatuowane tygrysy podnoszące sztangi, pajacyki w spiczastych czapeczkach i grzechoczące myszy z bębenkami na brzuchach. Coś mi się zdaje, że dziewczyny odwiedzi Mikołaj z cyrkowymi gadżetami!
