Baku

Najgorszy w podróży do Azerbejdżanu jest lot. Niby trwa tylko 4 godziny, ale wylot jest chwilę przed północą, dochodzi jet lag, zmiana czasu i to że przybywasz długo przed rozpoczęciem doby hotelowej… Za to potem jest już idealnie 🙂 Jest to kraina cudowna. Raj dla foodies, egzotyka i bezpieczeństwo. U nas o tej porze królują bulwiaste, kasze i gluten. Tam jedzą pomidory, bakłażany (robią je na dziesiątki sposobów) i doskonałe mięso. Kurczak ma taką strukturę jak cielęcina – może dlatego, że nie jest hodowlany? Ceny są dobre. Stek z jagnięciny kosztuje 10 manatów (x2 mamy cenę w złotówkach), ale biada temu kto nie ustali stawek z góry, chociaż w wariancie skrajnym nieuważnym turystom wychodzą po prostu ceny jak w Polsce.

Mieliśmy dwóch kierowców (lokalny transport nie istnieje). Jednego znalazłam jeszcze w Polsce – jest droższy, ale gość jest niesamowity, mądry i wyjątkowy. On nas zawiózł na północ, w rejon Szamasze, gdzie oglądaliśmy święte dla muzułmanów miejsca, opowiedział o historii oraz zabrał nas do niezwykłej knajpy. Drugiego znaleźliśmy na miejscu i on NIC nie mówił w żadnym znanym nam języku, ale co chwila dzwonił do swojego przyjaciela tłumacza i on nam wszystko tłumaczył. OBAJ dbali o nas tak, że momentami było to aż wzruszające, pilnowali by nas nie nacięto i kłócili się nawet z policją gdy mieliśmy problem z dotarciem gdzieś. I teraz absolutnie serio: jeżeli postanowicie jechać, dajcie znać, podeślę Wam namiary do nich (komunikacja przez whats-upa). Zresztą to strasznie przyjazny naród. Jednego razu Lilka zgubiła paszporty i pomagał nam je znaleźć dyrektor muzeum dywanów (to szycha większa niż jakieś Muzuem Narodowe, bo mianowanie jest niemalże polityczne). Zadzwonił do knajpy gdzie byliśmy i pomagał szukać (znalazły się). Innym razem nie mogliśmy dotrzeć do wulkanu błotnego, bo był remont i policja zaoferowała nam swoje łaziki! 😀

Kupiliśmy kartę alzalcell, czyli numer azerski, dzięki któremu działały nam mapy gugiel. Jest tam bezpiecznie: wszędzie mnóstwo policji, prześwietlenia bagażu przy wejściu do muzeum, metra czy supermarketu, ale ANI razu nie poczuliśmy się zagrożeni czy niepewni. Mieszkaliśmy na ścisłej starówce, nikt nie rozumiał dlaczego NIE przyjechaliśmy latem, lecz zimą, ALE tam nie było źle. Mocno wiało, lecz temperatura była koło 10 stopni. Na razie tyle, wrzucam linki do rolek (WYJAZD, Baku nocą, Maczek w Azerbejdżanie, Heydar Aliyev Center, lokalizacja hotelu, Gobustan, Mauzoleum Diri Baby, Dzień ostatni) jak ktoś nie widział, a niżej kilka zdjęć!

ognie chwilę przed uruchomieniem
zaraz wejdziemy do podziemnych tuneli
winnica
Muzeum Dywanów przypomina zrolowany dywan
wszystkie fontanny są wieczorem uruchamiane
Gobustan
widok na zatokę
a tak wygląda śniadanie. Siedzisz, a pod Twoim krzesłem trwają harce!
Tuż pod ziemią jest nafta. To miejsce powstało, bo 60 lat temu rolnik rzucił w ziemię niedopałek. I tak się pali już ponad pół wieku.

Bluuue Monday!

  • Kochani, jestem absolutnym dnem. Przyszły dziś wizy i są do wywalenia, bo wpisałam złą datę – powiedziałam dzieciom równo miesiąc temu…
  • I co teraz?
  • Wystąpimy o nowe, Łucja.
  • A mogą nam ich nie przyznać?
  • Tak. Mogą nam ich nie przyznać.
  • A musimy znowu za nie zapłacić?
  • Niestety tak, Lila.

I wystąpiłam ponownie, ale jeżeli myślicie, że za drugim razem nie popełniłam błędu to się mylicie. 🙀 Na szczęście tym razem tylko we wniosku Łucji i dla niej wystąpiłam po raz TRZECI zakładając, że jeżeli ona jej NIE dostanie, to solidarnie pomysł ferii upada. Niemniej jednak, do trzech razy sztuka i w końcu wszystko się udało. Przynajmniej w tym temacie, bo niewiadome tylko się mnożą… Jakby nie było, za naście godzin ruszamy na dość nieprzewidywalne ferie i jest to nasz pomysł na walkę z dzisiejszą depresyjną aurą. Trochę rykoszetem nas ten smuteczek mimo wszystko dotknął, bo wczoraj wywieźliśmy do dziadków zwierzyniec… Miau była absolutnie zrozpaczona, ale wracamy dopiero za tydzień we wtorek, no i to za długo, by w opiekę nad nią ubierać sąsiadów (zresztą w domu będzie lodowato). Mamy więc dużo emocji związanych z tą zwierzęcą rozłąką. Mój ukochany Bibiofor (Bibi+termoforor) nie ogrzewał mi dziś w nocy stóp i ZMARZŁAM, bez zwierząt jest w domu źle, co potwierdził nawet txt w Tulsa King, którego włączyłam sobie wczoraj do prasowania ostatnich wyjazdowych rzeczy: Nic nie pokonuje depresji lepiej niż opieka nad zwierzęciem (właścicielka stadniny do Stallonego, który czesze uratowanego od rzeźni konia). Na straży naszego domu pozostaje jednak Roger Kosmo The Kos, 🐦który konsekwentnie okupuje krzaki przed domem (nadaliśmy mu silne męskie imię, bo mały ptaszek potrzebuje silne imię). Internet POWINNIŚMY mieć w hotelu, więc może coś na X po drodzę wrzucę. Niżej nowy wianek dla dziadków. Im i sobie zdjęliśmy świąteczne i powiesiliśmy zimowe!

Fast&curious

  • Mieszko, właśnie przeczytałam niezłą rzecz o zupkach chińskich na jakieś anglo-stronie. Że jest to niesamowity fenemen, że najlepiej sprzedającą się zupą instant w Polsce są od lat zupki sprzedawane przez Wietnamskiego producenta i że NAWET nadaliśmy im polskie nazwy (Złoty/Ostry). Btw. one okazuje się są całkowicie wegańskie.
  • A mamy w domu jakąś?
  • Mamy.
  • To ja sobie zrobię.
  • Oglądamy do tego „Szybkich i Wściekłych”, 10-tą część?
  • Może być.

Film jak film (bez szału), chociaż niezłe, że akcja dzieje się w Rzymie i młody zauważał te wszystkie absurdy, w stylu, że Schody Hiszpańskie nijak są obok Watykanu, a Kapitol trzeba było sfilmować z góry, od tyłu, żeby nie było widać prowadzących nia niego schodów. Młody był dodatkowo głodny, bo poszliśmy wczoraj na sanki! Testowaliśmy te nowe 🛷, które dzieci dostały od dziadków pod choinkę, testowali WSZYSCY, a Lilka także zmiotła jakiegoś gościa (BO STAŁ na środku stoku). Czyli wieczorny spacer był dość aktywny! Śmiesznie było później, bo wysadziliśmy po drodze Matiego, Łucja poszła go odprowadzić na przystanek, a my na nią czekaliśmy. I każdy się zajął czymś w telefonie. Ja np robiłam rolkę z tego zjeżdżania. A Łucja podeszła i zrobiłam nam fotkę z zewnątrz bo jej NIE zauważyliśmy! 😅 

a na wiosnę nauczę go gwizdać

Zrobiłam dziś rano cytologię. To przedostatnie z moich dorocznych badań i ponownie Was zachęcam, żeby postonowienia noworoczne były prozdrowotne! Nie dotarłam przez to na bieganie, ale moje biegowe dziewczyny mają mi dawać znać, jeżeli jutro rano postanowią ZNOWU pobiegać.

Przedstawię Wam naszego nowego, choć nieoswojonego, „zwierzaka”. To kos z nienajzdrowszym skrzydełkiem, którego dokarmiam. Wysypuję ptakom różne frykasy, a dwa dni temu pojawił się on. Straszny z niego alfa, bo przegania wszystkich innych smakoszy mojej stołówki. Latać lata bez problemu, ale najczęściej siedzi na gałęzi obok domu. Lubi pomarańcze z herbaty i kawałki słoniny, chociaż tę akurat zabrały mu sroki.

Stare konie nie zawsze lubią pastwiska

„Tulsa King”, który zaczęliśmy wczoraj z Mieszkiem oglądać. W opiniach piszą, że to najlepszy film Stallonego i rzeczywiście dobrze się na to patrzy. A młody, okazuje się fragmenty oglądał na Tik-Toku.

Mam znajomą, która całe życie od okularów uciekała. Ma duży astygmatyzm i powinna była, no ale jakoś się w NICH nie widziała. Próbowała soczewek, które jej regularnie wypadały i do domu wracała niosąc je… w ustach. No ale miała taką sytuację, że na salę weszła nowa osoba (ona jest muzykiem) i czas kalibrowania wzroku by ją odpowienio przywitać był na tyle długi, że zrobiło się niezręcznie. Poddała więc sprawę, zamówiła okulary i pierwsze co odkryła, to ILE ma zmarszczek na czole… Po okuliście jestem i JA. Jest ok, chociaż jak mi przymierzył połówki to nagle wszystko stało sie WYRAŹNE. Niemniej jednak po receptę na okulary za pół roku. Jest mega poprawa jeśli chodzi o nawilżenie oka – też to czuję, że zmiana stylu życia i oczy przestały wysychać, chociaż pracy przy ekranie jest zdecydowanie więcej. Wyszłam więc z gabinetu zadowolona, z kroplami, które mogę używać i poszłam do banku Lili i Mieszka. Bo wszystko mi się kumuluje, lecz jakby tego było mało, Liliana ma zablokowaną kartę. Wiem, ze to brzmi jak reklama, ale ten ich bank jest rewelacyjny. Panna chciała wykonać manewr płatniczy (wracając ze szkoły w autobusie), który był oszustwem i mógł doprowadzić do wyczyszczenia jej konta (ona tam trochę uzbierała) i system zablokował i płatność, i kartę. Duże, duże UFF. Dla równowagi rzeczy dobrych i tych średnio dobrych ikonka check engine ZNOWU się pali…

Na styczeń dla domu mam łyżeczki! Dostaliśmy je od dziadków, nazywają się JOGURTOWE i są świetne do wyciągania czegokolwiek ze słoika. Są długie i ścięte u góry, dzięki czemu można je używać do rozsmarowywania. Schodzi nam np. błyskawicznie płynny akacjowy miód w wielkim słoju i NIC nie wyciąga go lepiej niż takie łyżeczeki. A jako, że do wczorajszego chlebka bananowego przypadkowo nie dodałam cukru, to słoik jest na stałe odkręcony!

LÓD

Odwiliż. Niby śnieg sypie, ale tak TAM gdzie auta jeżdżą to się robi chlapa. Akurat kiedy człowiek nauczył się obsługiwać telefon na mrozie NOSEM i nie zapominał o założeniu folii ochronnej na szybę auta… Bywa. Za to byłyśmy z Lilką u endokrynologa. Bo panna źle sypia (choć ostanio już lepiej), ma problemy z cerą i parę razy zemdlała. I tak badamy wszystko po kolej. Dostaliśmy skierowanie na pulę badań labolatoryjnych (po prostu przegląd, od którego powinnyśmy były zacząć), ale dok hormonalne zaburzania wykluczyła. I to akurat bardzo dobrze.

Mieszko tymczasem dotarł do szkolną wyprawę do kina, a było z tym zamieszanie, bo gość zapomniał, że jest zbiórka i autokar odjechał BEZ niego! Odwoziłam więc to na szybkości do tego kina, bo chociaż to tylko Pan Kleks, to zawsze przygoda z klasą jest DOBRA. Oglądałam też rolkę o tym jak pewien Francuz przygotował dla swojej dziewczyny chill&netflix, kazał jej się przebrać w piżamę (bo ona wróciła z pracy), a gdy zasiadła to podał jej pop-corn 🍿z rozpuszczoną czekoladą i skittelsami, shake ze świeżych owoców z konkretną wieżą z bitej śmietany w sprayu oraz nachosy zapieczone z serem i sosem majonozowym. Paskudztwo. Opowiadałam o tym dziewczynom, że NIC nie przebije mieszanki studenckiej, z której intuicyjnie/podprogowo, niezależnie od FABUŁY, wiemy jak omijać rodzynki, słonych krakersów, jabłek obieranych na bieżaco (w sensie, że tego nie przygotujesz wcześniej) oraz zwyczajnej zimowej herbatki! I z takim zestawem planuję dziś wieczór!  🍵

🗿 🗽  🎉 Cuda nie tylko noworoczne 🎆

W kategorii noworocznego cudu wygrywa schroniskowa akcja w Krakowie. Owszem, cała masa ludzi się burzy, że pies, który wróci do schroniska z domu czuje się jeszcze gorzej niż przedtem, ale jeżeli połowa znajdzie swoje domy na zawsze (a to deklarują adoptujący) to jest to sytuacja 100%-owo wygrana! Nikt tak nie kupuje miłości jak psy i może tych powracających będzie niewielu? W skali mikro-cudów zgasła mi także kontrolka check-engine w aucie. Pod koniec roku zapaliła mi się na desce rozdzieleczej, następnie wyłączyli mi ją w warsztacie po wykonaniu kontroli, dwa dni później zapaliła się na nowo, a teraz (po nalaniu LEPSZEJ- noworocznej benzyny) ZGASŁA. Dla równowagi TAKICH cudów weszłam także na mój profil w zusie i odkryłam, że mam tam pilne pismo z… września… 🤯

  • Czasem sobie myślę, że te górki i doły mojego życia i życia dziadków były po to, by na końcu pojawił produkt idealny, czyli WY- wygłosiłam do Łucji.
  • Nie mamo. Jesteś czymś więcej niż tylko matką. Jesteś sobą.
  • Strasznie miłe to co mówisz. Czyli kim? Jaką mam misję?

Do kuchni weszła Lilka, która idąc słyszała o czym mówimy:

  • A skąd my to mamy wiedzieć? Zrób sobie kompas kariery.

I tyle było by tego wsparcia. A potem pomyślałam, że to wyjątkowo nie fair zwalanie na dzieci, że ONI są WAŻNI. Że to chodzi o NICH… BO tak naprawdę NIKT nie chce takiego balastu doskonałości i oczekiwań dźwigać. Noworocznie pamiętajmy też, że my też jesteśmy CUDEM i dbajmy o siebie! ❤️

Szalik jest? Jest! Kalesony są? No baa!

  • Deklarowana kwota wpłat? – zapytała babka w banku.
  • A muszę jakąś deklarować?
  • Tak. To chodzi o ustawę o przeciwdziałaniu prania pieniędzy. Bo coś będzie wpłacane?
  • Tak… Taki jest plan. Ale nie wiem ile to będzie i czy będzie regularnie.
  • Mam takie miesięczne widełki: do pięciu, pięć-dziesięć, powyżej dziesięciu?
  • Pięciu tysięcy złotych? Zdecydowanie NIE będzie więcej.
  • Czy będą przelewy zagraniczne?
  • Raczej nie, ale może będzie korzytał ze sklepów w innych systemach walutowych…
  • Kraj rezydencji podatkowej? – [miałam ochotę odpowiedzieć „Kajmany”]
  • Polska oczywiście.

Założyłam Mieszkowi rachunek! Miał już kartę podpiętą pod system płatniczy i konto Diabla, ale chciałam by miał też w polskim banku (tak jak Lilce wybrałam 🦁konto z lwem), żeby mógł mu czasem kieszonkowe przelać dziadek, albo jakieś zaskórniaczki ja, by miał blika, no i ma również konto oszczędnościowe, którym jest dość podekscytowany. Wybrał sobie kartę i oczywiście chwilę później w aucie rozpaczał, że mógł wybrać inną (ale to wszystko przez zbyt duży wachlarz grafik).

☃️Tymczasem ZIMNO. Na ulicach wszyscy wyglądają jak statyści z Diuny: zasłonięte ciała, dłonie i twarze. Znajoma przysłała filmik jak zdobywa Śnieżkę i ona ma jeszcze zasłonięte oczy, bo zewsząd zacina śnieg z wiatrem. Niżej ja o siódmej rano na spacerze z Bibs. AŻ tak dobrze wtedy nie wyglądam, ale włączyły mi się jakieś filtry. Niemniej jednak widzicie, że zima mrozi mocno!

Od wczoraj wszyscy uczniowie patrzą na termometry

W całej Polsce odczuwalna DZIŚ temperatura to dwucyfrowy mróz❄️, a w dwóch polskich szkołach uczniowie do szkoły nie poszli! Jak się utrzyma, to MOŻE i w pozostałych nie pójdą, na co jak wiadomo WSZYSCY nastolatkowie BARDZO liczą. 🙄 ALE byłoby to na rękę i NAM… Cały tydzień mamy mocno zawalony, a w ten sposób łatwiej byłoby to wszystko zgrać. Jakby nie było, ja już po odczulaniu, panny w szkole, a Mieszko idzie za chwilę. Spojrzałam wczoraj na naszą subskrypcję Skyshowmax (odkryłam, że mamy ją do końca stycznia) i poinformowałam o tym towarzystwo: NIE przedłużamy, bo wracamy do Amazona, wiec jeśli ktoś ma coś do obejrzenia, to TERAZ. Pochwalę się też, że w tym roku mamy JUŻ kalendarz. Zawsze czekałam z kupnem do lutego, ale byłam z Mieszkiem po prezent dla jego kolegi i mieliśmy procentową zniżkę, więc wzięłam. Co ciekawe jedna moja znajoma, która dzieci ma piątkę, pytała ostatnio, czy ktoś z jej znajomych nie ma zbędnego kalendarza trój, a nawet czterodzielnego, bo od nikogo w tym roku nie dostała i bardzo mnie to ubawiło, bo chyba u wszystkich wielodzietnych ten kalendarz musi być taki z kilkoma miesiącami do przodu!

  • Lil, nie uważasz, że takie zdjęcie Bibs mogła by wrzucić na psie Only Fans?
  • Chyba na Only Farts…

🤴Ciasto „królewskie”!

  • Mieszko, święto Trzech Króli. Ciasto.
  • Co z nim? Ono jest z jakąś kaszą?
  • Z figurką króla. Kto go wybierze to król. Jego rok. Znalazłam cukiernie, gdzie takie robią.
  • Nie.
  • Ale pomyśl… Idea jest taka, że najmłodszy kroi i rozdaje kawałki. Pasuje! Ty jesteś najmłodszy. Zobacz jak ono fajnie wygląda!
  • Nie. Ale TO może być.
  • Taka krówka? To mus czekoladowy.
  • No właśnie.

W ten sposób torcik urodzinowy Mieszka został kupiony w innej cukierni niż zwykle, a obchody Trzech Króli przechodzą na KOLEJNY rok… Dotarliśmy za to do tej cukierni, co ma ciasta na Trzech Króli i z ich oferty wybrany został MUS. Bardzo dobry i idealny na zwieńczenie doskonałego obiadu jaki przygotowała babcia! Zabawna była akcja ze świeczkami (nie chodzi NAWET o to, że zdmuchnął ZA szybko i nawet nie nadpalony został WOSK), lecz cyfry 1 i 3 kupilismy 2x. Pierwszy raz kupując w sierpniu na urodziny Łucji, drugi raz kupując świeczki na urodziny dziadka. No i tak przed imprezą się zamyśliłam KTO pierwszy tę extra trójkę zużyje? I na to Łucja powiedziała: Za pięć lat ja będę mieć 23-cie urodziny. Och, nie!!! 😭 No i to zabawne, bo ten czas to absolutnie bezlitosny dla wszystkich! 😽

świeczki i DMUCH i tyle