Sobota jak na wakacjach

Poszalałam chwilę w ogródku (zasadziłam piwonie, podwiązałam róże i przycięłam bluszcz sąsiadów) i pomyślałam, że SPACER! Łucja skoro świt ruszyła pociągiem do ukochanego, ale Mieszko od rana przy kompie, a Lilka w piżamie… Wzięłam tyko aparat testować CZY działa i wygląda na to, że tak! Btw. Wielki już jest ten mój MAŁY chłopak!

Akcja KAMYCZKI

Jest taka fajna wakacyjna akcja na to lato! Właściwie to w różny sposób działo się tak od dawna, ale Czesi TERAZ nadali temu ZASADY. Otóż malujesz kamyk, piszesz z drugiej strony kod pocztowy miejsca gdzie go zostawiasz i przez Fb patrzysz jak wędruje. Bo jeżeli ktoś znajdzie taki kamyk, to zabiera go ze sobą i przewozi w inne miejsce. Trasę i losy kamyczka śledzi się wrzucając hasztag (#) kamyczki i jak się przegląda wpisy innych osób to naprawdę jest to wyjątkowo udany projekt. Przemyślałam nawet CZYM my to mamy malować i w nurt będziemy się wbijać! Wyżej wklejam Wam kamyki, które JESZCZE nie opisane zostawiła rok temu moja znajoma na wakacjach nad morzem 🙂

<>

Piątek jak sobota. Skosiłam trawę, byłam ROWEREM w aptece po leki na alergię dla mnie i Lilki, a jeszcze wcześniej podbiłyśmy z panną na rynek. Są czereśnie, truskawki, fasolka i cukinia z pola. W ogródku rezyduje Łucja z boyfriendem, Lilka gra z Mieszkiem w Genshina, a ja odkryłam, że na początku przyszłego roku ma się pojawić kolejny doskonały serial o postapokalisie (The Last of Us) i to chyba jest fabuła, która po Covidzie będzie długo popularna (pamiętajcie nie przegapić Stacji Jedenaście!). Niżej wieczorne panny z laptopem (i częściowo w MASECZCE)

W kwietny dzień- biały ślimak z pola!

Mieszko ma kartę kredytową! Jest to karta podpięta pod konto Diabla (mój bank nie ma takiej opcji) i oprócz tego, że jego wydatki będą monitorowane, bardzo mnie to cieszy. Granica 13 lat by posiadać konto niezależne jest zdecydowanie za wysoka. Pamiętam ostatni rok bez-karty Liliany, kiedy panna chowała oszczędności POD łóżkiem i cały czas miała obsesję, że jest okradana. Obawy były zresztą słuszne- przyznał się do tego Mieszko, a i ja czasem POŻYCZAŁAM, ale ona wiedziała, że banknoty się zmieniły.

Dziś GOŚĆ pojechał z kumplami na rowerze do Mac-a, dostałam info, że na podglądzie karty widać, że wpierw poszli do KFC i po zakończeniu eskapady na koncie miał już TYLKO jedno euro -> młody chociaż płaci w złotówkach, to Diabli widzi jego wydatki w euro. Fajnie! Dość był przejęty, gdzie ma ją wozić i w końcu wozi ją w małym plecaku, razem z telefonem. Btw. Na procesję, co to mam ją w planach od lat, nie dotarliśmy, ZA TO Mieszko wracając z kumplami na jedną akurat trafili! 🙂

<>

  • Mamo, może jutro do nas przyjechać Mati, czy ja mam jechać do niego?.
  • Może do nas, a możesz też tam. Ja pojadę na rynek, więc będzie dużo warzyw, których Mati nie zje.
  • Ha, ha.
  • A co Ty masz na szyi???! Nie robimy SOBIE malinek!!! To jest niezdrowe!
  • Masz słaby refleks. Mama Matiego zorientowała się JUŻ dwa dni temu.
  • I co powiedziała?
  • My jej mówiliśmy, że to żaden miłosny szał, tylko z nudów, a ona na to, że mogliśmy pójść na spacer.
  • BARDZO dobrze WAM powiedziała!

Środa jak piątek

Dostałam dziś dwa jelonki. Zaczynamy powoli w szkole opróżniać nasze szafki i znajoma (jest pedagogiem i jest rewelacyjna) wyjęła i mówi:

  • Muszę mu tę nogę wymienić. I spruć, bo mi się nie udał.
  • NIE niszcz go! Jest piękny!
  • Chcesz? Chcesz OBA?
  • TAK! W zamian przyniosę Ci jakieś materiały.
  • Ja mam ich dużo.
  • Ja też i ciągle zbieram. Nie wiem kiedy zacznę je przetwarzać, a Tobie może się przyda!

<>

Siedzę taka przymulona, że taki krótki tydzień JUŻ za nami, ale cieszę się, że NIE wypalił nam wyjazd na ten weekend. Koniec roku mam strasznie napięty oraz trudny i właściwie to bardzo wyraźnie widać, że źle sobie ten rok zaplanowałam. Oceny u dzieci są niezadowalające i to wszystko moja wina. Taki np. Mieszko przy tych wynikach ze sprawdzianów jakie ma, mógł mieć zdecydowanie wyższą średnią, ale nie dopilnowałam go z pracą dodatkową i zadaniami domowymi. Na dziennik Łucji nie weszłam ani razu (nawet nie mam konta), na dziennik maluchów wchodziłam może z raz w miesiącu…. Jak tam zaglądam i za każdym razem widziałam dochodzące dziesiątki nieprzeczytanych wiadomości i powiadomień to sama byłam tym przerażona (cały czas około 60 mam wciąż NIE otwartych). Łucji miałam pomagać i NIE pomagałam, a Lilka znowu się wycofała z życia towarzyskiego. Sama dla siebie też wymyśliłam jakiś wariant max i również nie dałam rady (wymyśliłam sobie np. że nie opuszczę ani jednego dnia pracy i udało mi się to, lecz wcale nie okazało się to rozwiązaniem mądrym czy dla kogokolwiek istotnym). Tak sobie myślę, że przez ten bieg i napięcie sporo spraw także zawaliłam. Przegapiłam wizyty lekarskie, zgubiłam telefon, miałam pewną nieprzyjemną akcję z autem i właściwie to wymieniać mogę dłużej…. Z przyjemnością więc dziś chwycę za odkurzacz i dam się pochłonąć codzienności domowej! I w tym tempie- DOMOWEGO ogarniania – chcę spędzić najbliższe dni… ALE najpierw zrobię NAM naleśniki! 😀

Czytelnictwa krzewienie

Wieczór. Panny już w łóżkach (CIEMNO), Mieszko na moim łóżku CZYTA. Te mangowe komiksy. Zaznaczył, odłożył i poleciał spać. Po chwili wbiegł z powrotem:

  • PRZECZYTAM jeszcze kawałek, bo ciekawy jestem co będzie.

🙂 Ależ się cieszę. Robiliśmy czytankowe wieczory, ale teraz kręci się to samo. Już się NAWET dogadał z kolegami, że każdy kupi kolejne CZTERY mangi i będą się wymieniać!

<><>

Dziś taki dzień-kocioł, na chwilę wpadłam i zaraz znowu lecę (po drodze byłam u dziadków i mam we krwi napęd z wybitnego barszczu ukraińskiego), LECZ wrzucę Wam jeszcze wynalezioną w zapomnianym folderze wczesno-majową LILKĘ!

relacja z jednego psiego spaceru

obowiązkowe tarzanko
ni pies ni wydra
tu wygląda jak taki właśnie kundel-kundel
i tak się zachowuje. czasem załatwia się JESZCZE bardziej z biegu i jak psi chłopak podnosi nogę i leci dalej

Zabrałam wczoraj aparat na spacer z Bibi i CHYBA działa. Dłubałam, przestawiałam i nie wiem dlaczego w sobotę się zawiesił… Btw. dziadki potrzebowały ostatnio fotki jednego znajomego i założyli, że ja mam. I na dowód przytoczyli, że robiłam kiedyś zdjęcia na urodzinach dziadka. Zapytałam, który to był rok. 2018, grudzień i rzeczywiście miałam! Mam zdjęcia poszeregowane w miesiące i lata i bardzo WAS do takiego systemu namawiam. Rzeczywiście czasem się do tych starszych zdjęć zagląda i WARTO JE i robić i trzymać wg jakiegoś systemu!

<><>

Poniedziałek tygodnia krótszego! Mieliśmy plan wyjazdowy na Boże Ciało, ale właśnie DZIŚ chyba go zmienimy… Po prostu prognozy pokazują, że WSZĘDZIE będzie padać. Mamy w Polsce gradobicia, powodzie i konkretne ochłodzenie… Wystarczy przesunąć o tydzień i już jest właściwe LATO… Jeszcze nie na 100%, ale dziadki miały ogarniać kota i chyba dam im cynka, że na razie akcja odwołana. Za to Lila miała dziś jechać na wycieczkę szkolną i NIE pojechała, bo nie miała przy sobie jakiegoś zaświadczenia. Tak mnie ta papierkologia wkurza, że nie macie pojęcia. Grr… Cieszę się, że panna już kończy podstawówkę, bo tyle spraw szło jej pod górę, że to aż niewiarygodne. W przyszłym tygodniu pozwolę jej chyba JUŻ w ogóle nie chodzić. A ona nawet zaproponowała, że WTEDY pojedzie na rynek. Na ROWERZE, po czereśnie!

OMLET

przewrót mi wyszedł średnio, ale się NIE rozpadło 😉

Jednym ze wspomnień dzieciństwa jest OMLET. W niedzielę rano do kuchni wkraczał tata i robił omlet. Pewnie NIE w każdą i z całą pewnością Lutce zdarzało się później marudzić, że jak ojciec gotuje to CAŁA kuchnia jest do sprzątania, ale TAKĄ wizję niedzielnych poranków zapamiętałam. Tato nauczył robić omleta mojego brata i młody serwując to na śniadanie prawie trzykrotnie prowadził wybrankę do ołtarza 🙂 [prawie, bo w jednym przypadku, chwilę PRZED, się rozmyślił]. No i DZIŚ wykonałam omlet i ja! Zadzwoniłam do ojca po przepis i zrobiłam! Mieliśmy słój czarnych jagód, który zszedł do tego w całości ORAZ przepis Krzycha nieco okroiłam (bo on liczy po dwa jajka na osobę, a ja zrobiłam CAŁY omlet z czterech). I SUKCES!!! A teraz przyszło mi do głowy, że oto mieliśmy wspaniały weekend. Była i wyprawa, były odwiedziny u dziadków, gdzieś w międzyczasie trochę sprzątałam, a pranie schło. Na kolację mamy truskawki, a zaraz MOŻE jeszcze wyskoczę do ogródka?

<><>

  • Synu, dostałam esemesa z Rady Rodziców z przypomnieniem, żebyście jutro zabrali książki, bo będziecie oddawać..
  • Wiem.
  • Już zapakowałeś?
  • Nie muszę. Wszystkie mam w szkole, w szafce.
  • Aha. To chyba dobrze… Jak nowe buty?
  • Rich.

🙂 Mieszko SAM sobie wybrał buty na lato. BIAŁE. I podobają u się! Buty są siateczkowe i ZUPEŁNIE niepraktyczne… Ależ ja go rozumiem!

Niebezpiecznych trudno przejrzeć. Gdy udajesz zranionego, ludzie tracą czujność.

-Stacja Jedenaście s01e04

Zrobiłam sobie wczoraj maraton filmowy. W nocy net mamy (bo to radiowy i w nocy JEST… więc jak się rozpędziłam to…. się nie wyspałam 🙂 Przede wszystkim skończyłam Ozark-a i obok Breaking Bad jest to najlepszy serial o małżeństwie. Takim, które istnieje jako fascynacja, podobieństwo, sojusz i instytucja. Sile i determinacji, której celem jest początkowo majątek, a następnie chyba uzależnienie od adrenaliny. A później zaczęłam Stację Jedenaście i jest to BARDZO DOBRE. Na Filmwebie ktoś napisał: Czekałem na TAKI serial dwa lata i ja też mogę TAK powiedzieć! Mamy tam świat po pandemii (podobnej do Covida), który zdziesiątkował ludzkość i główną bohaterkę, która miała w roku ZERO lat z osiem-dziesięć oraz akcję ulokowaną 20 lat później, Nie ma zombiaków, są za to miłośnicy teatru, bo to o podróżującej między osadami trupie teatralnej. Na dzieciaki urodzone PO, mówi się Post-Pan, czyli pokolenie post pandemiczne i są oni postrzegani jako ci pozbawieni traumy i żalu za tym co było oraz nie noszący w sobie potrzeby kłamstwa, które było wcześniej powszechne. Obowiązkowo! Początkowo mi co chwila złaziły dzieci, żebym ściszyła, bo one odzwyczaiły się ot tego, że matka po 22-giej COŚ ogląda – a ja rzeczywiście z rok tak sobie nie dogadzałam (z prasowaniem, maseczką i truskawkami ze śmietaną), ale w końcu zasnęli i przestali marudzić!

<><>

A dziś zabrałam towarzystwo NAD wodę! Coś mi się przestawił (mam nadzieję, że przestawił, a nie ZEPSUŁ) aparat i z setki zdjęć nadają cztery. Wszystkie są rozmazane, a tak było cudnie! No cóż, powtórzymy! Miałam moje smarki+1 element extra.

Ostatni piątek!

Ha! Czy wiecie, że DZIŚ ostatni piątek szkoły?! Za tydzień Boże Ciało, a za dwa JUŻ zakończenie! Łucja dziś wywalczyła szóstkę z rosyjskiego, u Lilki za to jest bal więc do szkoły nie poszła, bo już się wszyscy szykują. Plany na dwudzionek: BRAK planów. Mieliśmy zrobić sobie jednodniową eskapadę pociągiem, ale zwyczajnie NIE ma za co. Btw. pociągi przeżywają oblężenie. Ceny benzyny tak poszybowały, że wszyscy się przerzucają. Znajoma była w miniony weekend nad morzem i pojechała tam z kimś, a wracać już miała sama. I na niedzielę, na ŻADNĄ godzinę nie było biletów. Potrzebowała JEDEN bilet! I w końcu wracała autobusem.

Także siedzimy w domu… Muszę kilka wopfów wypisać (kto wie, ten wie) i coś tam przygotować. Ale poza tym to CHYBA będę sprzątać? Jadamy teraz na okrągło kuchnię fusion (czyli KAŻDY chce coś innego) i oprócz plusów (tanio i WSZYSCY zjadają co zamówili), to góra naczyń w zlewie NIE maleje. Wczoraj Mieszko chciał ryż na mleku z truskawkami, Łucja makaron z cukinią w tempurze (dodałam jej do tego ostatni kawałek kalafiora, który ugotowałam i podsmażyłam z bułką tartą), a Lilka sałatkę. Ja dziś wyżarłam do końca oliwki z lodówki i też za bardzo głodna nie jestem.

<><>

  • Matko, gdybyś mogła usunąć jedną rzecz ze świata to co by to było?
  • Znowu będziemy rozmawiać o owadach, Mieszko? Usunęłabym wyspy śmieci z oceanów. A Ty?
  • A ja usunąłbym choroby i to, żeby ludzie nie tracili wzroku.
  • To dobre życzenie.

Gorąco, burzowo, parno

Łucja zgubiła wczoraj telefon. Weszła do domu i powiedziała: Proszę nie bądź zła, ale zgubiłam telefon. Rewind jeszcze kilka godzin wcześniej: poprawa poprawy z matmy zawalona i wiadomości pełne rozpaczy, że to koniec. -> NIE, to nie KONIEC. Jeszcze jest jeden termin, a w ostateczności będzie poprawa w sierpniu! Chociaż pewnie nie będzie, bo nikt nie zawala ucznia z szóstkami. I kazałam by wracała prosto do domu. Wróciła? Ależ skąd! WPIERW pojechali z Matim do ich ULUBIONEJ knajpy. Bo MIAŁA depresję… I do domu weszła po 18-stej….

I teraz tak. Ustaliłyśmy szybko, że telefon zaginął w pociągu. I był rozładowany. Biura Rzeczy Zaginionych są od początku pandemii pozamykane, ALE ludzie znajdują przedmioty i MOŻNA je znaleźć. Zadzwoniłam na infolinię kolei i babka obiecała zadzwonić do kierownika pociągu (miałyśmy jego numer i trasę). A chwilę później oddzwoniła, że CZY TO taki w SERDUSZKA i do odbioru w pociągu, gdy będzie wracał tę samą trasą, o 19:30. I telefon MAMY! Chcę więc w wolnej chwili wysmarować list z podziękowaniem, bo podobno tak należy robić, gdyż czasem ci ludzie dostają za takie akcje premie, no a tym razem jesteśmy wdzięczni bardzo 🙂 Mieliśmy w tym roku szkolnym trudne chwile w pociągu, gdy np. Łucja dostała mandat i moje odwołanie NIC nie dało, no ale PO tej akcji, zdecydowanie jesteśmy w tej relacji na plusie!

<>

Z Mieszkiem byłam dziś u fryzjera! Wszyscy na lato już gotowi, gość był niemożebnie zarośnięty i chociaż marudzi, że CHYBA za krótko (SAM mówił ILE ścinać!) jest mu teraz LŻEJ! Widzicie te chude nogi??

Btw. właśnie wieszałam sobie pranie, a była to tura SKARPETKOWA i odkryłam, że miałam w bębnie skarpetki Matiego???! Ścieżki się domyślam, w brudach z łódek Łucji musiały być jego rzeczy, ale chyba jeszcze NIE jestem gotowa na pranie skarpetek zięcia!!!