Parę razy poszłam w pogo

-Łucja

Oglądamy z Lilką Ród Smoka. Z Łucją niepedagogicznie obejrzałam Grę o Tron (potrzebowałam wspólnika do oglądania ostatniego sezonu gdy się miał pojawić), a z Lilką lecimy Rodem. Ja oczywiście widzę ten film szerzej, bo skoro to prequel, to wszystkie te elementy mi coś mówią, niemniej jednak 15-letnia bohaterka to coś co porwało i Lilkę. ALE co fajne, mogę jej pokazać jak reaguje Internet przy serialach oglądanych na bieżąco. Bo to niezłe i moim zdaniem reakcje polskiego netu są mistrzowskie oraz dość uważne (ja też uważam, że pomiędzy dwójką z bohaterów do NICZEGO nie doszło, bo kilka odcinków wcześniej on miał problemy z kobietami). Mamy również bohatera (postaram się nie spojlerować), którego z Lilką nazywamy Mopem. I w komentarzach piszą: Sponsorem odcinka jest Vileda/Po tym jak w Got robili opończe z dywaników Ikei nic mnie nie zdziwi/Dobra, zero content i same spoilery. Nie do zobaczenia/Itd. Bardzo nas te wszystkie po-odcinkowe refleksje ubawiły!

<><>

Łucja wróciła z koncertu dopiero wieczorem dnia KOLEJNEGO, czyli dziś. W nocy późno się skończyło, a potem przespali na kanapie cały dzień. I okej. White zagrał podobno świetnie, towarzyszył mu Bedoes, były osoby, które mdlały, ale wtedy robi się IKSA (?) i koncert jest przerywany by taką osobę ewakuować. Koncert i taka formuła rozrywki (nie chadzaliśmy wcześniej) bardzo się pannie spodobały!

Ubierz się ciepło, miękko i wygodnie.

-ja do Lilki

Dziś dla odmiany mam na głowie pannę środkową. Gil ma do pasa i na dodatek urwała ramię w plecaku (tak mi się wydawało, że zbyt fikuśny jak na plecak szkolny). Od poniedziałku będzie więc nosić klasyczny coolpackowy TORNISTER ze wzmocnieniem pleców, bo jednak te pierwsze dwie klasy ogólniaka to oni jednak SPORO dźwigają. A przeziębienie? Wykurujemy! Trzy dni ma żeby stanąć na nogi! Za to Łucja idzie dziś na koncert! Oczywiście z ukochanym! ->Po szkole zostawiają szkolne rzeczy u niego i JADĄ! Koncert kończy się, po 22-giej w nocy, odbiera ich tata Matiego, wiezie do mamy Matiego i tam nocują (Mati na kanapie w dużym pokoju – obie pilnujemy konwensów, przynajmniej w wersji oficjalnej). Przyjeżdżają do mnie oboje jutro rano! Za to Mieszko ma w weekend nocowanie u kumpla. Kolega ma BAWIALNIĘ z telewizorem zajmującym całą ścianę i będą sobie robić maraton Gwiezdnych Wojen.

Ja tymczasem zamówiłam książeczki. Tak naprawdę chciałam tylko Gdzie śpiewają raki, bo po kumulacji dokumentów i biografii marzyło mi się coś lekkiego, a TĄ książką to od roku wszyscy się zachwycają. A dlaczego wybrałam również tak dużo kryminałów? GDYŻ w księgarni, w której zamawiałam akurat jest promka „3 kryminały za 40 zeta”. Marcel Moss i dramat w stołecznym LO będzie dla Łucji, ja dla siebie mam: Zło kryje się w mroku, ale pełno ochów i achów nad Charlesem Donlea więc do trzech dobrałam też jego Idealne morderstwo. Koszyk uzupełnia W umyśle mordercy, czyli psycho rozkmina: „Czy brak chęci czynienia dobra jest uwarunkowany biologicznie?”

<><>

Linknę Wam jedna rzecz, która mnie dość wzruszyła. Z pewnością kojarzycie zadymę wokół nowej Arielki, którą gra ciemnoskóra aktorka. I szczerze mówiąc, ja też uważam, że Disney przesadza z tą poprawnością. Równocześnie absolutnie się zgadzam, że głównym atutem syreny ma być głos i ta aktorka jest idealna. ALE kolor skóry tak różny od tych naszych oczekiwań? Hmm.. przecież jeśli już zmieniać to można było pójść bardziej w nurt, że istota z głębin ma inną skórę? Może można było dać albinosa? Albo zrobić przemianę, że w głębinach jasna/przezroczysta/niewybarwiona/łuskowa, a na powierzchni ciemniejsza? To też by była lekcja tolerancji inności.. Ale nie o tym. Aktorka wkleiła na swój insta filmik, jak przyjęły trailera ciemnoskóre dziewczynki. I łzy mi poleciały ciurkiem… Myślę, więc, że na TĘ obsadę można popatrzeć jako taki przekaz ciałopozytywności dla wszystkich, nie idealnie jasnych dziewczynek. Dyskusja jest oczywiście teoretyczna, bo my, jako my, na Arielkę się NIE wybieramy, a z Disneya korzysta wyłącznie Mieszko, który jest fanem blond-Thora.

Btw. instagrama obserwuję jednego gościa, który recenzuje książki, których niestety nie ma ich za bardzo po polsku. Niemniej jednak wkleił ostatnio zabawną rolkę, jak wygląda kupowanie książek w Japonii, bo tam okazuje się sklepy sprzedają po JEDNEJ książce!

Pyka zupa dyniowa

Wrzesień dla domu jest „skromniejszy”. Pamiętacie, że na Festiwalu Języka Polskiego kupiłam kolaż? Właściwie to nie kupiłam, ale otrzymałam jako MECENAS. By nim zostać należało przekazać jakąś kwotę na konto festiwalu i otrzymywało się otagowany numerem plakat. Mój ma coś z cyframi 74, co bardzo mi się spodobało! Dzisiaj byłyśmy z Łucją po ramkę i JUŻ wisi! Śmiesznie z tą ramką bo na festiwalu plakat wisiał w czarnej, ale jak zaczęłam oglądać to żadna czarna mi się nie podobała… Za to urzekła mnie jedna biała… A w domu się okazało, że mam już IDENTYCZNĄ ramkę, w której wisi pewien inny kolaż…. TERAZ OBA wiszą obok siebie! 🙂

Głowa boli mnie i SIEBIE 🙂 To „Głowienie” Mirona Białoszewskiego, który był patronem tegorocznego Festiwalu

<><>

Archiwizacyjnie pochwalę Mieszka, że minęły dwa tygodnie szkoły – oceny są na razie bardzo dobre i młody się raczej pilnuje; szkoła Łucji szykuje jakieś mega kombo wycieczek (nikt nie wie co będzie, więc śpieszą się i to z rozmachem); a Lilka wraca do domu raz zadowolona, a raz podłamana (co i tak jest dobrze, bo ona potrafi miesiącami wracać wyłącznie podłamana). Łucja nie była dziś w szkole, bo mieli dwa zastępstwa, a jutro po zajęciach panna jedzie z Matim na jakiś koncert i nie chciała być jakoś bardzo wypompowana. Okej – jeden dzień w miesiącu na żądanie przysługuje każdemu!

środa ze środkiem (czyli L.)

Pamiętam jak Lila była mała i w którymś momencie odkryliśmy, że była świetnym pomysłem. Łucja robiła się absorbującym trzylatkiem (a może czterolatkiem?), a Lila była zawsze koło niej. I przylazła do nas ta panna najstarsza i teatralnie oraz DRAMATYCZNIE (mówiąc trochę w przestrzeń) rzuciła:

  • KTO pójdzie ze mną na górę się pobawić?

Lila wstała i powiedziała:

  • Ja, Łucja.

I poszły razem, a Diabli powiedział wtedy: Jak to dobrze, że ją jej zrobiliśmy. 🙂

Te same myśli mam teraz o tym chłopaku Łucji. On naprawdę jest ze złota. Ona jest przesadzona i rozpaczliwa, a on raz po raz ją ratuje. Jedzie z nią na jedzenie, patrzy jak pije kawę (bo on sam nie pija, więc ona pije, a on patrzy). Wysłuchuje tych wszystkich dram i nieustannie pociesza. Bo jak już wiecie u mnie jest nieustanne: Ojej… Anyway. Dziś też gdzieś tam byli, bo był nieistotny SMUTEK do zaleczenia 🙂

Ale dobrze, bo dziś potrzebowałam zabrać Lilkę i TYLKO Lilkę na zakupy. Panna nie ma spodni na jesień… Z poprzednich wyrosła i na wiosnę je wywaliliśmy, te po Łucji są jeszcze za duże więc chodzi w letnich. Ma jedną parę, którą Łucja kupiła sobie na wyprzedażach, ale były dla niej za małe i to wszystko. UDAŁO się, mamy JEDNĄ nową parę, czyli na jak na Lilkę to pełen sukces!

<><>

  • Mamo, ale to gdzie chodziliście na zakupy po szkole jak nie było Żabki?
  • Nie do sklepu. Po co stać w kolejce? Zresztą tam nic nie było, Lilciu…
  • Restauracje były?
  • Technicznie tak, ale nie było kawiarni. A do restauracji to tak z ulicy się nie wchodziło. ALE chodziliśmy na frytki, do baru na halę targową!
  • Jakie frytki?
  • Takie prawdziwe. Duże i… miękkie.
  • Miękkie?
  • No tak. No bo nie było mrożonych frytek w torbach i tam kroili ziemniaki w paski i były frytki. Podobno czasem można było trafić obierka, ale mi się nie zdarzyło.
  • To nie prościej było by kroić w talarki?
  • NIE. Bo to by nie były frytki!

Plany

Mamy datę operacji Łucji ->początek grudnia, czyli od 7 listopada zaczyna się nam bloczek przygotowań. Badania, spotkania z lekarzami, konsultacja z anestezjologiem, no i w którymś momencie szpital. I dobrze. Natomiast cały czas nie wiem co mam zrobić ze sobą. W planie a) było zostanie w szkole na pół etatu i zrobienie w grudniu przerwy. Lecz w mojej starej szkole się nie utrzymałam – któż to wie, może dlatego, że nie ukrywałam tego planu, a nowej szkoły zdecydowałam się nie zaczynać. Następnie wykombinowałam, że muszę wymyślić coś co będę mogła przerwać na ten „operacyjny” miesiąc, a do szkoły wrócić od drugiego semestru. Tyle, że to wyszukiwanie za bardzo mi na razie nie wychodzi… W sumie nie ma dramy, dopiero od tygodnia czegoś szukam, ale nerw CZY się TAK uda, jest.

<><>

Skończyłam „Adwokata” i jest to absolutnie rewelacyjna książką, która Wam polecam! Początkowo myślałam, że o będzie o dziejach Kaliguli, ale cesarzy rzymskich jest tam więcej i tak naprawdę to jest książka o narodzinach chrześcijaństwa. Bardzo surowa, bardzo oparta na faktach, zostawiająca duże pole interpretacji czy był to rzeczywiście syn Boży, czy utalentowany mówca i kaznodzieja (ja widzę w fabule obie możliwości, z lekką przewagą tej drugiej) Btw. Van Daniken pewnie by tu wepchnął wizję kosmiczną. No i słuchało się tego nieprzeciętnie dobrze. Kolejna książka, która włączyłam w aucie to „Harda” Cherezińskiej. Bałam się, że to za duża kumulacja literatury historycznej i na tym pendrivie miałam nagraną jeszcze inną książkę, ale odtwarzacz wybrał jaka pierwszą tę opowiadającą o początkach Piastów. Akcja zaczyna się w momencie gdy Mieszko rozstaje się ze swoimi żonami, bo przymierza się do chrztu. Decyzja jest polityczna, bolesna, ale nieodwołalna. Wątek otwierający jest około 1000 lat później od „Adwokata” i bardzo ładnie to wszystko się w tym momencie zapętla.

<><>

Natomiast z lżejszych tematów Bibi ozdrowiała. Coś jej było? Tak… Po przedostatnim parkrunie zaczęła kaszleć i myślałam, że może coś jej utknęło w gardle? Ale w sobotę dziewczyny mi powiedziały, że to wirus i wszystkie psy są już na antybiotykach, tylko ja niefrasobliwie przegapiłam chorobę. W weekend do vetów były kolejki więc nie dotarłam… Za to podawałam jej przez dwa dni siemię lniane (tak mówiły inne posiadaczki psów). I wygląda na to, że wystarczyło, bo od dwóch dni pies NIE kaszle i ma się dobrze!

Nie wiem która jesteś gorsza o siódmej rano. Odklejona jak w ubiegłym roku czy pełna optymizmu jak teraz.

-Liliana w łazience do mnie (dzisiaj rano).

Wygląda na to, że grafik mamy już ułożony! Pobudkę mam o 5:30 (cisza nocna jest dla dzieci od 22-giej, ja moje światło gaszę pół godziny później) i zaczynam od robienia bowli do szkoły (dla dziewczyn). Włączam ryż i wodę na jajka i w międzyczasie się ubieram. Idzie mi to już całkiem taśmowo, a wymagający kulinarny recenzent Liliana mówi, że są lepsze niż NA POCZĄTKU. Czasem gotuję też soczewicę (lubimy ostatnio czarną, która wygląda jak kawior), dodaję paski marchewki i ogórka oraz posypuję szczypiorkiem. Ryż zdarza mi się robić w wersji z curry i z miodem i czasem dochodzi też kukurydza z puszki. Wstawiam Łucji do torby termicznej, a Lili szykuję na zimno (tak chce).

W okolicach 6:10, na dole pojawia się Łucja. Każdy wstaje sam i ubiera się w rzeczy przygotowane dzień wcześniej. Odwożę Ł. na kolejkę kupując po drodze rogaliki. Wracam i wychodzę z Bibi. Bibs ma tylko dwa spacery dziennie, za to długie. 7:20 jestem w domu i robię śniadaniówkę dla Mieszka (młody jada obiady w szkole, więc dostaje kanapkę z rogalika, który kupiłam z Łucją). Wieszam pranie z nocy i ok 7:50 wychodzę z Lilką. Odstawiam ją na autobus i jadę gdzieś dalej (siłownia, albo odczulanie- tak jak dziś). Młody ma lekcje albo na 7:45, albo na 9:30, ale na razie śmiga na rowerze, więc mnie nie angażuje. Zapisałam go natomiast dziś do okulisty bo czasem przychodzi w nocy, że go oczy bolą (komputer).

Grafik PO-południowy zajęty jest wyłącznie przez Łucję (rehab i korki z matmy), ale mam ochotę, żeby wypchnąć Mieszka na zajęcia z garncarstwa (tak z 1 raz na 3 tygodnie). Mamy takie w gminie, jako posiadacze KDR-ów właściwie za nie nie płacimy, A to by poprawiło jego tzw. motorykę małą i oderwało na chwilę od ekranu. LECZ muszę najpierw go złamać. No i poniedziałki panny OBIE mają zajęte, bo w TEN dzień spotykają się, po lekcjach, na MIEŚCIE i idą na ramen… Tydzień temu ja za to z Mieszkiem poszłam na… kebaba! 🙂

Pieczone jabłka

PODOBNO nie będzie już ciepło tej jesieni. W magiczny sposób, zawsze na przełomie sierpnia i września opada termiczna kurtyna dzieląc lato i zimę/słońce i szarugę. Dobra, czasem zdarza się, że opada nieszczelnie, ale i ten chłód lata NIGDY nie jest bardzo przejmujący, ani gorąc jesieni ekstremalnie oraz długotrwale upalny. DZIŚ więc przejrzałam moją garderobę. Do kufra powędrowały sukienki i krótkie spodenki, wykopałam za to koszule, spodnie i sweterki. LEPIEJ przegląda mi się garderobę dzieci. Jest jej jednak mniej i jakoś tak przyjemniej. Mi w mojej ciężko z radykalnymi decyzjami (to nie, to też nie i tego też trzeba BY się pozbyć) i NIEWIELE przy tych przeglądach ubywa. Czyli NICZEGO mi nie brakuje. Buuuu…

W programie lojalnościowym mojej karty kredytowej nabiłam nam punktów na OSIEM biletów do kina, niestety pierwsze co nas ciekawi będzie dopiero w listopadzie (Wocanda)- a następnie w grudniu (Avatar). I kolejny rok nie zapowiada się lepiej bo z zapowiedzi przyciąga na razie wyłącznie Diuna 2 i prequel Igrzysk Śmierci. W sklepach pojawiły się już kalendarze adwentowe, a na polach promieniują kolorem dynie. Panny odkryły „Amazon Prime” i jeżeli macie ochotę na Pierścienie Władzy to pierwszy miesiąc na tej platformie jest za darmo, Ba, założyłam tam konto kilka lat temu i za każdym razem jak się loguję oni ten miesiąc za darmo dają. Może więc to jest miesiąc za darmo na ROK? A może to jakiś błąd w systemie? Jakby nie było polecam, bo elfickie historie to dobry temat na jesień!

  • Synu, nie masz nic zadane?
  • Nie.
  • Pamiętasz jak się umawialiśmy? Ja Cię nie sprawdzam, ale dwa tygodnie po rozpoczęciu roku sprawdzę oceny. Jeśli będzie choć jedno np, albo brak pracy domowej to wjeżdżają limity na kompa.
  • To chyba coś mam zadane….

Grzybiarze

Zanim padnie pytanie: ILE? Odpowiem od razu: ZERO. Wyszykowani byliśmy doskonale, podjechaliśmy w dwa miejsca, niedaleko siebie, ale żeby były dwa różne typy lasów i GRZYBÓW nie znaleźliśmy! A ZAWSZE tam były! Spotkaliśmy starszą parę kijkarzy i zapytałam, gdzie te grzyby pouciekały, a oni, że ZA wcześnie. Bo będą za tydzień, a nawet za dwa… No cóż, za to wyspacerowałam towarzystwo (w tym sobotniego Matiego), TAK, że w aucie mi posnęli. Zrażeni NIE jesteśmy, kolejne próby będziemy TEJ jesieni JESZCZE podejmować!

ALE może te grzyby już były, tylko oszołomiły ich nasze kreacje? Lilka z Mieszkiem ubrali się NIE konsultując się ze sobą, a ja nałożyłam moje konkursowe gatki… Taka byłam hipsterska, że gdy podjechaliśmy na stację benzynową to gość do mnie powiedział:

  • Paragonik czy fakturka?
  • Paragon wystarczy.
  • Karta czy gotóweczka?
  • Karta, karta… Poszło?
  • Tak. SPOKO.
  • Dziękuję
  • DZIĘKI, Nara.

😀

TARZANKOOOO!!!

<><>

Wieczór. Przypomniało mi się, co mówiła wychowawczyni Mieszka na zebraniu o dojrzewaniu i zaczęłam mu wyłuszczać. Btw. fajnie, że o tym mówiła.

  • Synu, Twoja pani wspominała, żeby porozmawiać z chłopcami w domach o tym, że dziewczynki dojrzewają. Niektóre mają już okres, noszą podpaski i czasem się chowają, bo idą z czymś tam do łazienki i się wstydzą. A w ogóle to super, że w szkole w dziewczęcych łazienkach są różowe boxy, gdzie to wszystko jest… Mam nadzieję, że TY nie jesteś w tej nieempatycznej grupie?
  • Nie jestem. Ja w ogóle nie zauważam dziewczyn.

Mieszko siedział przy kompie, gdzieś na głośnikach byli jego koledzy, ale temat usłyszały też PANNY. Wparowały do jego pokoju i zaczęły krzyczeć do Mieszka:

  • MIESZKO, śmiejesz się z dziewczynek, że że używają podpasek?!?
  • NIE, ŁUCJA!
  • Mieszko, chyba TAK nie robisz?!
  • LILA, NIE! ONE MNIE NIE obchodzą!

Awantura robiła się coraz bardziej absurdalna i nagle nastąpiła cisza. Wtedy z kompa odezwał się kumpel Mieszka, który ma dwóch BRACI:

  • Weź Mieszko, olej to i zostań gejem.

A potem Mieszko już wyłączył mikrofon, by koledzy nie słuchali tej teatralnej dramy!

Koniec kolejnej epoki

Weszłam do sali i widzę, że sami nowi rodzice. Aż tyle osób doszło? Nic Mieszko nie mówił… Patrzę na wychowawczynię i widzę, że inna… Pytam:

  • 3b?
  • Tak – odpowiadają rodzice.

Ale wychowawczyni, która zna Mieszka, patrzy na mnie i mówi:

  • 4 B

Ja patrzę na nią i wykrzykuję:

  • NAWET 5 B!

Wszyscy rodzice się zaśmieli i ja pobiegłam zobaczyć na rozkład, gdzie ma 5B, bo zapomniałam, że on taki duży! 🙂 Zebranie dobrze, młody ma wspaniałą i pomysłową wychowawczynię (zresztą wychowawczynie dziewczyn też są super). Uczy polskiego, będą tworzyć stroje „Chłopców z placu broni” (bo to 1-sza lektura), a potem przy mitach mają zaplanowaną ucztę Bogów, o czym poinformowała nas teraz, bo każde dziecko dostanie jakiegoś Boga (przydział musi być bo tak są same Afrodyty i Zeusi) i żebyśmy pomogli się im się przygotować do roli. Wycieczka będzie raz w miesiącu i atrakcji w tym roku szkolnym nie zabraknie.

Przeleciał nam pierwszy tydzień szkoły i na razie wszystko się ubija. Podręczniki, rozkłady i grafik. Dziś będę pisać do dziewczyny z matmy, by Łucja od przyszłego tygodnia miała już regularnie korki. Rano odwoziłam panny do szkoły, bo Łucji remontują kolejkę i ona cały tydzień spóźnia się na lekcje, albo dojeżdża Uberem, a Lilka miała dość wczesny wyjazd na klasową integrację. Byłam też w mojej starej szkole, by wrzucić do niszczarki wszystkie sprawdziany i zwolnić wielką szafę, którą zajmowały. Sprawdziany muszą być przetrzymywane do 31 sierpnia. Chwilę pogadałam z dziewczynami (proces niszczenia zajął mi godzinę) i trochę tęskno za tym wszystkim. Na sucho wydawało mi się, ze mam dość, ale żal, że mnie tam nie ma, jest.

<><>

Natomiast, od wczoraj, nie mogę do siebie dojść po tym co się stało w Anglii. ONA była ikoną. Jej długowieczność z której robiono memy, była oczywiście zabawna, ale jakoś tak zakładałam, że kto jak kto, ale ONA będzie wieczna. Była niezwykła. Przyszło jej rządzić w najbardziej dynamicznych dziejach świata, przeżyła dwie, a nawet są tą co mamy, to trzy wielkie wojny, pandemię, bunt i rewolucją młodzieży w latach ’70, narodziny Unii (a Wielka Brytania z tym swoim wejdę-wyjdę to odczuła to chyba najmocniej), wynalezienie mnóstwa technologicznych rozwiązań w medycynie (nauce, architekturze), komputery i Internet, upadek systemów (ZSRR)… DUŻO.. A ona w tym wszystkim trwała i robiła WSZYSTKO, żeby utrzymać stałą i stabilną monarchię! Tylko mogę sobie wyobrazić jaką frustrację wywoływali w niej nieudolni następcy i rozczarowujący politycy. Kochała psy corgi, a to jest cudowna rasa. Łagodna i radosna. Bibi ma jedną przyjaciółkę z tego RODZAJU- Dziunię i Dziunię kochają wszystkie psy. Promowała transport publiczny i nikt tyle dla kolei nie uczynił co ona. Świetnie pływała i gdyby los nie położył jej na głowie korony, pewnie pozostała by dużo cieplejszą i bardziej otwartą osobą. Rebelię i szaleństwo, które w niej zostało, widziałam w jej strojach i w KAPELUSZACH. Zawsze gdy się pojawiła, myślałam o niej z taką czułością, która wywołuje w nas starość oraz z podziwem do oszałamiających nakryć głowy 🙂 Nie było to łatwe, ale przeżyła życie w sposób imponujący. IMPERIALNY i odpowiedzialny! Rzeczywiście królewsko!

taki znaczek był wczoraj na Pekinie.

A może by tak w weekend na grzyby?

Ależ mnie do szału doprowadzają te podręczniki! Okazało się, że w tym roku i Łucja i Lilka mają TEN sam podręcznik do angielskiego. Focus 3. I potrzebne jest NOWE (tegoroczne) wydanie. Czyli nikt NIC nie dziedziczy i nie ma opcji kupienia używanego. Stówa każdy. Plus ćwiczenia. Dla obu taki zestaw. ORAZ nawet nie ma opcji że noszą na przemian, bo każda ma poszerzony ten angielski i przedmiot mają 4x w tygodniu. Plus okazało się, że dla Lilki konieczny jest zupełnie nowy EDB, chociaż Łucji kupowałam rok temu nowy…. NOWY jest z NOWĄ postawą programową, gdyż wszedł HIT, więc takie sekcje jak np. wyposażenie armii przeszło do podręcznika do EDB. A ja naiwnie sądziłam, że rok temu pobiłam wszelkie rekordy przy kompletowaniu wyprawki…

Plus taki, że pomimo słabego PR-u, Vinted naprawdę jest super. Dziś jedna panna przysłała podręcznik dla Łucji i w środku był włożony lizak z karteczką: Na osłodę tego roku szkolnego. Wysłałam Łucji fotkę i panna odpisała: Niech NIKT tego nie je! Lizak jest MÓJ! 😀