31-szy

Ostatni dzień laby mija nam na sprawach organizacyjnych. Ja miałam jakąś urzędową sprawę, a potem pojechałyśmy z Lilką (na ROWERACH) do paczkomatów. Bez sensu takie zamawianie na raz i w ostatniej chwili, bo a)trzy pierwsze paczki przyszły do dwóch różnych punktów (jeszcze DWIE do mnie idą), b)w jednym zestawie panna przysłała ZŁĄ książkę… Grrr… Ja wiem, że nastolatki to są roztrzepane, ale sytuacja jest patowa, bo panna ogólnie pomieszała przesyłki. A przez chwilę myślałam, że ogarnęłam!

Nie mają butów zmiennych, chociaż Łucja już jakieś sobie zamówiła, tornistry są, zeszyty CHYBA są, ale co najważniejsze SĄ też chęci! 🙂

IDEA tego co JUTRO zakładają (ubrania) TEŻ już jakaś jest, więc do wieczornego prasowania BĘDĘ miała kilka rzeczy extra… Ja zaraz rekreacyjnie skoszę sobie trawę. Tak myślę, że nowy rok szkolny bije energetycznie bardziej niż Sylwester i chociaż bez fajerwerków to przejście jest mocniejsze!

<><>

Niżej jeszcze kilka fotek z wakacyjnego Krakowa: